Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dietetyczne słodycze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dietetyczne słodycze. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 sierpnia 2014

Szarlotka z własnych jabłek na kakaowym spodzie (z siemienia lnianego i mąki gryczanej)



U moich rodziców rośnie jedna dzika jabłonka. Nikt się nią nie zajmuje a jednak co roku zbieram z niej sporo owoców. W tym nieco mniej niż w poprzednim, ale i tak wystarczy na kilka słoików na zimowe szarlotki. I na jedną sierpniową.


Szarlotka na kakaowym spodzie



Ciasto

Szklanka zmielonego siemienia
Szklanka mąki gryczanej
szczypta soli
3/4 szklanki cukru trzcinowego lub inne słodzidło
2 łyżki ciemnego kakao
3/4 szklanki oleju
2 czubate łyżki mąki migdałowej (opcjonalnie - daje fajny, lekko orzechowy posmak)
ekstrakt waniliowy/olejek waniliowy/cukier waniliowy

Suche składniki wymieszać, dolać olej i porządnie połączyć łyżką (jak ja lubię te ciasta bez brudzenia rąk!). Przełożyć do formy i mocno docisnąć. Chwilę podpiec w piekarniku.


Owoce

kwaśne jabłka (najlepiej własne!)
cynamon
kardamon
zmielone goździki
szczypta imbiru
słodzidło do smaku
garść rodzynek

Jabłka pokroić w duże kawałki i dusić pod przykryciem z rodzynkami i odrobiną wody. Kiedy zmiękną, dodać przyprawy i słodzidło (jabłka powinny być dość kwaśne, bo spód jest słodki). Masę przełożyć na podpieczony spód i wstawić do piekarnika na 30-40 minut.

Szarlotkę podawać polaną syropem z agawy 





wtorek, 24 czerwca 2014

Arbuzowa granita




Czyli bardzo prosty sorbet z arbuza, świetny sposób na wykorzystanie zalegającego w lodówce i lekko zwiędniętego (jeśli można tak powiedzieć o meloniastych) owocu. 

1/4 arbuza
sok z 1 cytryny
sok z 1 limonki
Płynne słodzidło albo cukier puder
kilka liści mięty (opcjonalnie)

Miąższ z arbuza oczyścić z pestek, zblendować z sokiem z cytryny i limonki oraz miętą. Dosłodzić (zwłaszcza, jeśli arbuz nie był bardzo słodki) i jeszcze raz zmiksować. Wstawić do zamrażalnika, co jakiś czas zaglądać i mieszać żeby nie powstało lodowisko tylko średnio zmrożony szron. Jeśli granita ma przeleżeć w zamrażalniku kilka dni, przed podaniem trzeba ją przestawić do lodówka na 2-3 godziny żeby odtajała. Żeby było trochę bardziej fancy, można ją podawać w wysokiej szklance z bajerancką słomką :)


wtorek, 17 czerwca 2014

Ciasto serowo-jaglane



Eksperymentów z kaszą jaglaną nigdy dość, tym razem słodko-kwaśne ciasto z bakaliami i tofu w roli twarogu. Nie za ciężkie, z waniliowym sosem z truskawek. Do dzieła:

Ciasto

kostka tofu naturalnego Solida (około 270 g)
dwie pełne szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
pół puszki mleka kokosowego (z lodówki)
sok z 1 cytryny
4 łyżki syropu z daktyli (lub innego słodzidła)
garść orzechów włoskich
garść rodzynek
przyprawa do masy serowej
cynamon

Tofu zblednować z mlekiem kokosowym, sokiem z cytryny i słodzidłem (jeśli używamy innego syropu niż daktylowy pewnie trzeba będzie dodać go trochę więcej). Dodać pozostałe składniki i porządnie wymieszać łyżką. Piec w formie wysmarowanej olejem/wyłożonej papierem do pieczenia (temperatura: 180 stopni, czas: 30-40 minut). 

Sos

dwie garście truskawek
ekstrakt waniliowy+wanilia wyskrobana z połowy laski
odrobina mleka sojowego
syrop z agawy
cynamon 

Wszystkie składniki zblendować, kilka truskawek pokroić i dodać do sosu bez miksowania. Gotowe!

_________________________
Moim zdaniem ciasto smakowało najlepiej kiedy było lekko ciepłe - co prawda trochę trudniej je wtedy kroić, ale nie rozpada się jakoś strasznie (po wystudzeniu robi się bardziej zwarte i twardsze jednak nie jest suche).


czwartek, 15 maja 2014

Czekoladowo-miętowe muffiny (bezglutenowe) i prośba od Beksika



***



VS


Kiedy już wszystko inne zawodzi, szans na bezludną (no dobra, dwuosobową) wyspę brak, pozostaje:







***





Ciasto

Bazę do ciasta stanowił przepis na jaglane brownies Szpinakowej wróżki, użyłam orzechów ziemnych do posypania muffinów, bezglutenowego proszku do pieczenia zamiast standardowego, do masy dodałam dodatkowo cynamon i ekstrakt z wanilii. No i upiekłam je w muffinowych foremkach :)


Krem:

100 g nerkowców (namoczonych przez kilka godzin)
Porządny pęczek świeżej mięty
1 awokado
6 łyżek syropu z agawy lub innego płynnego słodzidła
Łyżka nierozpuszczonego oleju kokosowego
Sok z połówki cytryny
Tabliczka miętowej czekolady i kilka liści mięty do dekoracji babeczek


Liście mięty oderwać z łodyżek, wszystkie składniki zblendować na gładką masę i wstawić do lodówki. Krem powinien być jednocześnie: słodki i kwaśny, więc jeśli wydaje się mdły można manewrować ilością syropu/cytryny. 

BTW: Trzeba szybko dodać sok z cytryny do awokado, bo krem z pistacjowo-zielonego zrobi się zgniło-gloniasty :)

Syrop

Suszona mięta
Syrop z agawy

Przygotować mocny napar z mięty, użyłam dwóch łyżeczek suszu na 1/4 szklanki wody. Kiedy płyn trochę przestygnie posłodzić go syropem z agawy.

___________________
Upieczone muffiny solidnie polać syropem miętowym i odstawić żeby wsiąkł w ciasto. Schłodzony krem ląduje na wierzchu babeczek, a w kremie kawałek miętowej czekolady. 


***
I prośba od Beksika, który cierpi na brak miłości. Roześlijcie proszę link do Beksikowego ogłoszenia, to zajmie tylko sekundę, a w tym czasie możecie zmienić życie zwierzaka. Jeśli znajdzie się chętny, dobry dom dla tego cudnego stwora, gwarantuję dowóz zwierza i blachę wegańskiego ciasta w pakiecie!

Link do wydarzenia Beksia na FACEBOOKU i strona DOMU TYMCZASOWEGO, który opiekuje się Beksiem.











poniedziałek, 24 marca 2014

Ciasto z marchewki i mąki gryczanej (bezglutenowe)



Obecność glutenu w mące można rozumieć dosłownie: w cieście robią się z niej gluty albo - kiedy go brak - wypiek rozpada się na tysiące kawałków. A mąka gryczana w ogóle nie wpisuje się w ten schemat! Świetnie trzyma fason i jak na razie jest moim zdecydowanym faworytem.

Ciasto

1/2 kg marchewki
100 g orzechów włoskich
2 szklanki mąki gryczanej
1 szklanka cukru trzcinowego
1 szklanka oleju
1/2 szklanki mleka roślinnego
6 łyżek zmielonego siemienia lnianego
1 łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia lub sody (opcjonalnie)
1 łyżeczka mielonego imbiru
3 łyżeczki cynamonu
Sok z jednej cytryny
Esencja waniliowa
Szczypta soli


Siemię zalać gorącą wodą i odstawić na 15 minut. Suche składniki połączyć w misce, dosypać startą na (dość drobno) marchew i wymieszać. Olej połączyć z siemieniem, sokiem z cytryny i esencją waniliową, dolać do marchewki. Porządnie wymieszać. Jeśli masa jest gęsta dodać mleko. Ciacho przełożyć do foremki posmarowanej olejem, piec aż wierzch lekko się zarumieni (co najmniej 45 minut) w temperaturze 180 stopni.

Mój beznadziejny piekarnik (prezentowany przeze mnie ostatnio) trochę spiekł ciacho z zewnątrz a w środku pozostawił je zbyt mokrym, ale ponieważ dziś rano moja baby sis wcinając kawałek wypieku stwierdziła, że smakuje świetnie, tym razem mu wybaczam :)


Krem
2 garście nerkowców
Mleko kokosowe (puszka trzymana w lodówce)
3 łyżki rozpuszczonego olej kokosowego
Łyżka soku z cytryny
Słodzidło (cukier puder trzcinowy, stewia, słód o jasnym kolorze)

Nerkowce namoczyć przez godzinę, odsączyć i zblendować z rozpuszczonym olejem. Dodać 3/4 puszki mleka kokosowego (tę gęstą część), cytrynę, dosłodzić. Wstawić do lodówki żeby masa stężała.

Przed podaniem ostudzone (koniecznie!) ciasto posmarować kremem.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Brownies z fasoli z odrobiną chili

To ciasto raczej nie przypadnie do gustu miłośnikom mlecznej czekolady. Jest bardzo intensywne, pozostawia na języku lekko piekący posmak, z zewnątrz delikatnie przypieczone, w środku niemal płynne. 

Z kawą, Słońcem za oknem i przeczuwaną w powietrzu wiosną było dziś śniadaniem idealnym :)


_____________
2 puszki czerwonej fasoli 
Łyżka ekstraktu waniliowego*
12 łyżek zmielonego siemienia
Szczypta soli himalajskiej
Szklanka ciemnego kakao (do odmierzania używałam naczynia o pojemności 250ml)
Szklanka cukru pudru trzcinowego
150 g porządnej gorzkiej czekolady z chili (lub gorzka czekolada i szczypta chili)
5 łyżek rozpuszczonego oleju kokosowego**
2 płaskie łyżeczki sody


Siemię lniane zalać letnią wodą i porządnie wymieszać, rozrzedzić, jeśli kisiel będzie za gęsty (masa powinna mieć konsystencję białka). Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Do siemienia dodać fasolę, olej kokosowy i zblendować. Dolać wszystkie pozostałe składniki, na końcu wlać czekoladę i miksować aż masa będzie idealnie gładka.
Formę*** wyłożyć papierem do pieczenia i posmarować olejem. Ciasto piec 25-30 minut w temperaturze 180 stopni. 


___________
* Lub olejku waniliowego, ekstrakt z prawdziwej wanilii pachnie mocniej
**Można zastąpić innym tłuszczem o delikatnym smaku
***Użyłam formy o wymiarach: 20X35, jeśli zależy Wam na wyższym placku, proponuję wziąć nieco mniejsze naczynie. Ciasto urośnie, ale raczej nieznacznie.





wtorek, 17 grudnia 2013

Surowa szarlotka o zapachu zimy


Przepięknie pachnące (moje ulubione!) połączenie: cynamon i jabłka. Przełamane kwaskowatym smakiem żurawiny i goryczą orzechów włoskich. Do tego działające rozgrzewająco: świeżo zmielone goździki i imbir. Ciepło. Największy nieobecny zimy.




Surowa szarlotka o zapachu zimy (przepis na 4 porcje)


Kruszonka:

Pół szklanki orzechów włoskich
Pół szklanki zmielonych migdałów
Kilka świeżych daktyli (lub suszonych, namoczonych wcześniej w wodzie)
Szczypta soli
Łyżeczka oleju kokosowego (jeśli takowego brak, dodajemy odrobinę dowolnego płynnego oleju żeby masa się nie przyklejała do naczynia)

Wszystkie składniki zblendować, trochę orzechów włoskich wrzucić dopiero pod koniec miksowania (żeby w masie zostały większe, wyczuwalne kawałki). Kruszonką wykleić cztery kokilki, kawałek ciasta zostawić do posypania wierzchu.

Masa jabłkowa

4 jabłka
Dwie łyżki żurawiny
Kilka świeżych daktyli (lub suszonych, namoczonych wcześniej w wodzie)
Cynamon (świeżo zmielony)
Łyżeczka soku z cytryny
Zmielone goździki
Szczypta imbiru


Obrane jabłka pokroić na kawałki, dwa z nich zblendować z resztą składników, na sam koniec dorzucić kolejne dwa owoce i jeszcze chwilę miksować. Masę jabłkową przełożyć na warstwę kruszonki i posypać pozostawionym ciastem. Gotowe.


niedziela, 13 października 2013

Bezglutenowe ciastka z mąki kokosowej



Bezglutenowe, z bananami i czekoladą. Pierwsze podejście do mąki kokosowej: na pewno będą następne, bo efekt bardzo dobry, a możliwości pozbycia się glutenu z ciastek bardzo mnie cieszy.

2 średnie, dojrzałe banany
2 łyżki maranty trzcinowej (maranta dostępna w sklepie EVERGREEN) lub innego zagęstnika
2 płaskie łyżki oleju kokosowego (nierozpuszczonego)
2 czubate łyżki mąki kokosowej
1/4 łyżeczki sody
łyżeczka cynamonu
garść czekoladowych dropsów do pieczenia

Wszystkie składniki oprócz dropsów zblendować na gładką masę, dodać czekoladowe kropelki i wymieszać łyżką. Zamoczonymi w wodzie dłońmi formować małe kulki, spłaszczać je i układać na nieprzywierającej blasze albo papierze. Piec kilkanaście minut aż ciastka będą lekko brązowe. W środku są miękkie, z zewnątrz lekko spieczone, świetnie smakują następnego dnia, kiedy trochę stwardnieją. Z kawą , rzecz jasna.



poniedziałek, 16 września 2013

Bananowe ciastka na jesienną chandrę



Czyli zdrowe antydepresanty bez recepty. Wystarczy chwila by je przygotować i piętnaście minut cierpliwości, kiedy będą się piec. Bez konieczności ważenia, wciągania z szafek trzydziestu składników, użycia sprzętu. W wersji podstawowej wystarczą banany, płatki owsiane i łyżka masła orzechowego. Reszta, to już czyste szaleństwo.

Bananowe antydepresanty:

3 mega dojrzałe banany
kubek płatków owsianych
1 łyżka masła orzechowego

Oba składniki porządnie wymieszać widelcem, na chwilę odstawić.

Jeśli chcesz zaszaleć, dodaj np:

czekoladowe dropsy do zapiekania (takie, które się nie rozpłyną)
pokruszone orzechy/migdały/wiórki kokosowe
suszone owoce
cynamon
kakao
przyprawę korzenną do pierników
coś słodzącego - jeśli banany nie są bardzo dojrzałe, ciastka nie będą oszałamiały słodkością

Rękami zwilżonymi wodą uformować z masy kulki, spłaszczyć je i układać na papierze do pieczenia. Wstawić do piekarnika na 15 minut. 
Zrobić mocną kawę.
Wyjść na dwór z kubkiem kawy i ciachem na sesję fototerapeutyczną. 



Ps. Ciastka są dość miękkie, jeśli zależy nam na bardziej kruchych proponuję zmniejszyć temperaturę piekarnika żeby miały czas się wysuszyć.

czwartek, 5 września 2013

Migdałowo-orzechowe ciasto z owocami sezonowymi

Tym razem nie w pełni surowe, ale wciąż bez glutenu, cukru i pieczenia. Wystarczy blender, dobra muza i trochę cierpliwości, kiedy będzie zastygało w lodówce. 



Spód:

12 daktyli (jeśli suszonych, trzeba je chwilę namoczyć)
łyżka oleju kokosowego (ewentualnie łyżeczka oleju słonecznikowego)
garść orzechów włoskich
2 filiżanki mąki migdałowej
szczypta soli


Daktyle zblendować z olejem kokosowym (nie rozpuszczałam go) i orzechami włoskimi, dodać mąkę migdałową, sól i zagnieść ciasto ręką (jeśli ma się mocny blender, można wymieszać nim, mój powiedział, że nie chce w tym uczestniczyć). Masą wykleić nieprzywierającą formę (moją, ponieważ nie miałam nic innego okrągłego i płytkiego, była po prostu patelnia wyłożona folią)

Góra: 

kilka jabłek
1 gruszka
2 garście śliwek
słodzidło (stewia)
5 - 6 łyżeczek agaru
cynamon
zmielone goździki
sproszkowany imbir

Owoce pokroić i dusić na niewielkim ogniu aż zmiękną, dodać przyprawy (sporo!) i słodzidło (stewia wymiata) wsypać agar i jeszcze chwilę gotować. Lekko przestudzoną masę przełożyć na migdałowy spód, ciasto wstawić do lodówki co najmniej na kilka godzin. Jeśli ma być gotowe szybciej, można wrzucić je do zamrażalnika, ale trzeba wówczas pilnować żeby owocowa masa stężała a nie zamarzła.
Podawać, rzecz jasna, z kawą.



Czego słucha kura domowa podczas robienia deseru? 
Trenta Reznora słucha :)




...i myśli o kolejnym tatuażu.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Jagodowy sernik z nerkowców





"Ciasto" ze zmielonych orzechów/migdałów i daktyli zaliczam do grona odkryć, które zrewolucjonizowały moją kuchnię. Nie dość, że smakuje fantastycznie i jest źródłem cennych składników (np. migdały: magnez, witamina E, mangan, orzechy włoskie: kwasy omega-3, witamina B6, mangan, miedź - ważna w procesie przyswajania żelaza), to jeszcze nie trzeba go piec. 


Do tego zestaw jagody+mięta (BFF!)

Spód:

1.5 filiżanki orzechów włoskich
1.5 filiżanki mąki migdałowej (zmielonych migdałów)
8-10 daktyli
szczypta soli
2 łyżeczki rozpuszczonego oleju kokosowego


Wszystkie składniki zblendować, na koniec do masy dorzucić kilka grubo posiekanych orzechów włoskich i wykleić nią formę.


Krem:

dwie garści nerkowców
łyżeczka pasty waniliowej
sok z cytryny
trzy garści jagód
garść liści mięty
2 daktyle
łyżka oleju kokosowego (opcja)
Dowolne słodzidło - u mnie stewia

Namoczone przez noc nerkowce zblendować na gładką masę, dodać jagody (trochę zostawiamy do zrobienia ciemniejszego kremu), wanilię, słodzidło, sok z cytryny (ewentualnie, jeśli krem jest mało wyrazisty), wrzucić miętę i blendować aż składniki się połączą.

Pozostałe jagody zblendować z daktylami.

Na orzechowy spód przekładamy masę z nerkowców, na samym wierzchu robimy plamy z ciemniejszej masy i całość ląduje w zamrażalniku aż stężeje (ale nie zamarznie na kamień). Następnie przekładamy ciasto do lodówki (już będzie trzymać formę), przed podaniem ozdabiamy liśćmi mięty.








poniedziałek, 29 lipca 2013

Kokosowa panna cotta z malinami

Jakiś czas temu w pewnej bajeranckiej knajpie, podczas wykwintnej kolacji na deser podano panna cottę, za którą oczywiście podziękowałam. Reszta obecnego towarzystwa skwitowała mój wybór ciężkim westchnięciem i kręceniem głową: no tak, musi rezygnować z tylu wspaniałych rzeczy, ten weganizm to jedna wielka męka. Któż przy zdrowych zmysłach decyduje się na te katusze z własnej woli..? 

Otóż, drodzy współbiesiadnicy, właśnie zasiadłam w ogrodzie z panna cottą. Nie dość, że super smaczną, to jeszcze D.I.Y. i w ulubionym kształcie: psiej łapy (thnx baby sis za foremki!). Któż z Was pokusił się kiedykolwiek o przygotowanie własnej? (Tu na mojej twarzy pojawia się uśmiech - mieszanka satysfakcji z powodu okiełznania przez kuchnię wegańską kolejnego arcydzieła sztuki kulinarnej i zadowolenia wywołanego przez przyjemnie słodki, ale nieoczywisty smak deseru).


Krem:

1 puszka mleka kokosowego Kier
1 -2 łyżeczki agaru (jeśli deser będzie miał czas, żeby postać w lodówce dobrych kilka godzin, wystarczy jedna)
2 liście wawrzynu szlachetnego (liście laurowe)
szczypta cynamonu (opcjonalnie, jest to pewne odstępstwo od tradycyjnego przepisu, ale ja go tak strasznie lubię, że nie mogłam się oprzeć)
1 łyżeczka pasty waniliowej (lub laska wanilii, w ostateczności olejek waniliowy - różnica w smaku i zapachu jest jednak znaczna)
Słodzidło: dodałam łyżeczkę stewii, mleko kokosowe jak dla mnie jest samo w sobie dość słodkie, więc nie dawałam dużej ilości, ale mój deser nie oszałamiał słodyczą, trzeba dosłodzić według uznania. 
Zamiast stewii można zastosować np. ksylitol albo syrop z mlecza czy daktyli.

Mleko wymieszać z agarem, cynamonem, wanilią, słodzidłem, porządnie wymieszać i odstawić na kilka minut. Dodać liść laurowy i zagotować cały czas mieszając. Chwilę pogotować na małym ogniu i przelać do foremek (z podanych proporcji wyszły mi cztery porcje wielkości muffinek). Ostudzić i wstawić do lodówki aż masa stężeje.

Sos:
dwie garście malin
dowolne słodzidło (u mnie łyżeczka stewii)
łyżeczka pasty waniliowej


Maliny zgnieść widelcem, dodać słodzidło i pastę, odstawić. Gotowe.

__________

Przed samym podaniem na chwilkę wkładamy foremkę do zamrażalnika (łatwiej będzie ją zdjąć, jeśli używamy silikonowej), deser dekorujemy miętą i polewamy sosem.







wtorek, 23 lipca 2013

Surowy mus z sezonowych owoców



Lekki, orzeźwiająco miętowy i bezcukrowy deser na upalne dni. Niewymagający pieczenia ani nakładów wolnego czasu. Jednym słowem: doskonały. Mus z sezonowych owoców na migdałowym spodzie.







Wypestkowane daktyle (jeśli suszone, trzeba je namoczyć) zblendować z olejem (jeśli nie mamy kokosowego, proponuję dolać odrobinę innego oleju neutralnego w smaku. Chodzi o to, żeby masa się nie przyklejała do formy), dosypać wiórki kokosowe, sól i mąkę migdałową, blendować jeszcze chwilę (lub, jeśli urządzenie nie daje rady, jak w moim przypadku, ugnieść ciasto ręką). Wykleić formę (moja miała 18x18cm) i odstawić do lodówki.

Owoce blendujemy (użyłam mieszanki śliwek, porzeczek, truskawek i wiśni) z mlekiem kokosowym, wanilią i liśćmi mięty. Jeśli w musie przeważają kwaśne owoce, proponuję dodać odrobinę słodzidła (u mnie stewia).

Wlewamy masę do miarki i sprawdzamy, ile płynu nam wyszło. Przygotowujemy porcję agaru dając go nieco więcej niż na taką ilość płynu wskazuje instrukcja na opakowaniu, przy czym rozrabiamy proszek w niewielkiej ilości wody. Wlewamy do owoców i chwilę mieszamy.

Owocową masę wylewamy na migdałowy spód i całość wstawiamy do lodówki. Ja swoje ciasto trzymałam w niej całą noc i rano całość zastygła na tyle porządnie, że bez problemu dała się kroić w zgrabne kawałki. Jeśli zależy nam na czasie, pojemnik wstawiamy do zamrażalnika, wówczas mus stężeje znacznie szybciej. Gotowy deser dekorujemy świeżą miętą, parzymy kubek kawy i rozkoszujemy się myślą, że znów udało się oszukać sumienie i napchać się zdrowymi słodyczami :)

wtorek, 9 lipca 2013

Trufle z sokiem jagodowym

Słodki i zdrowy prezent, alternatywa dla sklepowych bombonierek i słodyczy pełnych sztuczności. 








Z proporcji: kubek (250ml) mąki migdałowej i kubek wiórków kokosowych powstało 20 kulek, sok z jagód dolewałam jako ostatni składnik żeby masa nie zrobiła się zbyt rzadka. Gdyby trufle za bardzo kleiły się do rąk, opcjonalnie można dodać łyżkę oleju kokosowego. Sok jagodowy nadaje lekko kwaśnego i owocowego smaku, przyjemnie przełamując słodycz daktyli. Następnym razem użyję soku ze świeżych jagód - liczę na przepiękny kolor!

__________________
Sok z jagód:


_________________________________

I migawki z leniwego letniego popołudnia. Grill bez mięsa? Proszę bardzo! 
(No chyba, że w psiej wersji - ta bowiem pilnie czuwała przy stole modląc się żeby tylko państwu coś spadło!)












sobota, 6 lipca 2013

Letni deser z miętą i... szpinakiem

Pyszny, lekki i orzeźwiający deser, przy okazji także porcja zieleniny. I niebagatelna zaleta - do wykonania w pięć minut :)

2 filiżanki mrożonego szpinaku (zamroziłam garść świeżych liści)
2 filiżanki mrożonych bananów
2 filiżanki mleka roślinnego (użyłam migdałowego)
1/2 filiżanki wody kokosowej (niestety nie miałam, zastąpiłam napojem kokosowym, pewnie nieźle sprawdzi się wodnista część z puszki mleka kokosowego)
łyżeczka pasty waniliowej (ekstraktu, olejku)
Kilka łyżek czekoladowych dropsów
Kilkanaście sporych liści świeżej mięty
1/4 filiżanki orzechów nerkowca
Opcjonalnie: porcja białka sojowego

Wszystkie składniki oprócz czekolady zblendować, posypać dropsami - gotowe!




Przepis pochodzi z książki Superfood Smoothies (lekko go zmodyfikowałam, bo nie miałam np. chlorelli, nie dodawałam także sugerowanego w przepisie słodzidła), zastanawiam się poważnie na jej zakupem, bo od dłuższego czasu podstawę mojej diety stanowią wszelkiego rodzaju shake'i - może ktoś miał ją w rękach?

czwartek, 27 czerwca 2013

Piegowate ciasto z ciecierzycy

Macie wolne pół godziny? Albo nawet nie, wystarczy dziesięć minut spędzonych w kuchni plus dwadzieścia cierpliwości, kiedy ciasto z ciecierzycy będzie się piekło. Bez mąki, za to z mnóstwem masła orzechowego i czekoladowych piegów (BTW: kto pamięta Pana Kleksa wcinającego piegi? Zawsze chciałam spróbować, jak smakują :)
Do dzieła!

Ultraszybkie ciasto z ciecierzycy:

Puszka cieciorki (odsączonej)
Pół filiżanki (moja ma pojemność 280 ml - zmierzone!) masła orzechowego 
1/4 filiżanki syropu daktylowego (kupiłam ostatnio na przecenie i jest świetny! W zamian można użyć jakiegokolwiek płynnego słodzidła)
Szczypta sody (niecałe pół łyżeczki)
Esencja waniliowa, pasta waniliowa, olejek, ziarenka wydłubane z laski wanilii - do wyboru
Pół filiżanki czekoladowych piegów do pieczenia (takich, które nie roztapiają się w wyższej temperaturze, ja swoje kupuję w necie, ale wegańskie bywają też w Biedzie albo Lidlu) 
Jeśli masło orzechowe nie zawiera soli, proponuję dodać szczyptę, lekko słony smak świetnie współgra z czekoladą.

Wszystkie składniki blendujemy na gładką masę, dodajemy czekoladowe piegi, mieszamy i  przekładamy do niedużej foremki posmarowanej tłuszczem (polecam naczynia ceramiczne, nie przypalają się jak blaszaki), posypujemy dodatkową garścią piegów i pieczemy około 20 minut w temperaturze 200 stopni. Po wyjęciu z piekarnika czekamy choć chwilę żeby nie poparzyć się na maksa i zjadamy :)










środa, 5 czerwca 2013

Słodzić czy nie słodzić?

Kiedy byłam wczesną licealistką, często słyszałam od jednego z wujków, że "cukier i sól to biała śmierć". Wówczas moja dieta zajmowała mnie w małym stopniu, byłam już wegetarianką, ale interesowały mnie głównie fajki i Nietzsche (to drugie zostało do dziś). 

Po latach muszę niezbyt lubianemu wujowi przyznać rację, chociaż opowieść o śmierci w cukrze brzmi trochę histerycznie, to jednak coraz bardziej przekonuję się, że w takim sposobie myślenia jest metoda.

W jednym z numerów "Forum" czytałam artykuł o "byciu cukru w świecie" i chyba nie ma drugiego produktu, którego spożycie wzrosłoby trzykrotnie w ciągu ostatnich 50 lat - obecnie wynosi 165 milionów ton rocznie. Jest wszechobecny, co łatwo jest sprawdzić samemu oglądając etykiety w sklepach (będzie zarówno w batonach, jak i musli, maśle orzechowym, musztardzie, pastach itp.)

Podobno to odżywianie w pierwszych latach życia ma największy wpływ na to, czy później dzieciak będzie się borykał z problemami żywieniowymi czy nie. Niebagatelny pozostaje też wpływ rodziców, którzy dorzucając warzywa jako przykry dodatek do ogromnej porcji smażonego mięsa dają wyraźny sygnał, jak należy traktować poszczególne produkty. 

Kto choć raz nie czuł nagłej potrzeby zjedzenia czegoś słodkiego do tego stopnia, że późnym wieczorem leciał do sklepu, przegrzebywał szafki (P. jako dziecko potrafił przeszukać cały dom - no, w sumie niewiele się zmieniło - by tylko dopaść schowaną przed nim czekoladę czy cukierki), czy w desperacji - uwaga, znam takie przypadki - czerpał cukier łyżeczką prosto z cukiernicy...  To, co łatwo jest nazwać łakomstwem, ma jednak znacznie poważniejszą przyczynę: "cukier wywołuje w mózgu te same wzorce aktywności co narkotyki powodujące uzależnienie" (Forum 10/16.12.2012). 
Fajnie, co? 

Z własnego doświadczenia wiem też, że przyjmowanie nawet bardzo małych dawek cukru, ale regularnie, w różnych produktach spożywanych codziennie znieczula zmysł smaku. Słodycze bez cukru zaczęły być dla mnie naprawdę słodkie dopiero po dłuższym epizodzie witariańskim. Dla mojego ojca (niezwykle słodyczożernego) desery, które robię są zawsze za mało słodkie (bardzo podobnie jest z solą, kiedyś stosowałam ją prawie do wszystkiego, teraz - kiedy najczęściej używam innych przypraw i ziół - mnóstwo rzeczy ze sklepu jest dla mnie mega za słonych).

Sama nie lubię dni bez słodkiego smaku. Zwykle zaspokaja mnie poranny shake z dodatkiem banana i gorzkiego kakao, ale sam fakt, że tak mnie ciągnie do upojenia słodyczami nie jest pocieszający. 

Oczywiście jak zawsze za plecami problemu stoi olbrzymi przemysł, który protestuje przeciwko wszelkim prawnym próbom regulacji problemu, kiedy w 2003 roku WHO chciała wydać oficjalne zalecenie (które przecież nie jest nawet nakazem prawnym) aby jedynie 10% przyjmowanych kalorii pochodziło z cukru, lobby było tak silne, że WHO sugeruje tylko "redukowanie" spożywania cukru.

Czy trzeba koniecznie rezygnować ze słodkiego smaku w diecie? Z pewnością nie, ale chyba nie ma wątpliwości, że poszukiwanie alternatywnych do cukru źródeł słodkiej przyjemności ma sens choćby dlatego, że zupełnie inaczej organizm reaguje np. na stewię (chodzi m.in. o poziom cukru we krwi, wydzielanie insuliny) i cukier z buraka. Nie bez znaczenia pozostaje wartość kaloryczna słodkości przyrządzanych z dodatkiem bananów, daktyli, ksylitolu czy cukru z torebki. 



żródło

poniedziałek, 27 maja 2013

Surowe ciastka rabarbarowe

Kolejny eksperyment w poszukiwaniu zdrowszych wersji słodyczy tym razem, dla koneserów rabarbaru. Orzeźwiające i lekkie ciasto, na przekór ciężkiej i nieco przytłaczającej pogodzie :)







Kruszonka:

2 filiżanki mąki migdałowej
Pół filiżanki wiórków kokosowych
łyżeczka pasty waniliowej (albo olejek waniliowy)
szczypta soli
2 łyżki oleju (użyłam z orzechów laskowych)
4 łyżki słodu (u mnie był syrop z agawy, ale może być daktylowy, klonowy itp.)

Wszystkie składniki zblendować, masą wykleić foremki (z podanych składników powstała porcja na 6 osób) zostawiając część kruszonki do posypania wierzchu.

Krem:

3 kawałki rabarbaru
Kilka daktyli (jeśli używamy suszonych, trzeba je wcześniej namoczyć)
2 łyżki mielonego siemienia lnianego
Sok z połówki cytryny

Rabarbar drobno pokroić (chyba, że ma się blender o szatańskiej mocy, mój do takich nie należy), zblendować na jednolitą masę wszystkie produkty. Gotowy krem przyłożyć do foremek i posypać resztą kruszonki. Ciastka lądują w lodówce na minimum kilka godzin (niecierpliwym radzę skorzystać z zamrażalnika).

Bardzo orzeźwiające połączenie smaków - słodkie, ale nie obezwładniające ilością cukru. Dla lubiących zdecydowaną słodycz proponuję wersję z minimalną ilością cytryny (P. trochę marudził, że dla niego za kwaśne).