Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 stycznia 2015

Noworoczne ciastka z wróżbą.



A właściwie z cytatami o psach, kotach i ludziach.

Właścicielom kotów przypominają, gdzie jest ich miejsce.

Tym, którzy czasem denerwują się, że pies zjadł skarpetę uświadamiają, że trafił im się najlepszy przyjaciel, który zliże zarówno resztki z talerza, jak i wszystkie smutki.

Do tego kawałek słodkiego - ciastowego - opakowania.
Niebanalny noworoczny prezent DIY.

1/4 szklanki cukru pudru trzcinowego (zmieliłam blenderem)
1.5 szklanki mąki (porcja wyjściowa, podczas zagniatania trzeba dosypywać)
2 łyżki oleju
esencja waniliowa
szczypta cynamonu
odrobina soli
100 ml wody
1 wege jajo (czyli zamiennik z pudełka przygotowany wg przepisu albo któryś z pomysłów z Puszki lub z obrazków poniżej - przy czym do tego typu ciasta banan czy siemię się raczej nie sprawdzi, lepszy będzie agar lub mąka z ciecierzycy):




Wymieszać wszystkie suche składniki, dolać wodę, olej, ekstrakt i "jajo", zagniatać ciasto, dosypując mąki (jeśli będzie się kleić do rąk). Ewentualnie można dolać jeszcze łyżkę oleju. Kawałki ciasta rozwałkowywać na bardzo cienkie placki i wycinać niewielkie koła. Do środka włożyć karteczkę i zakleić brzegi. Piec na nieprzywierającej blaszce/papierze do pieczenia w temperaturze 170 stopni przez 15 minut (najlepiej używając opcji: termoobieg). Ciastka powinny być lekko zarumienione.
Ładnie zapakować i rozdawać.






środa, 24 grudnia 2014

Święta DIY




W tym roku wszystko na ostatnią chwilę. Ciasto właśnie się piecze, ostatnie prezenty są w trakcie pakowania. Kapcie i szlafrok. I stado psów wyczekujących w napięciu aż na podłogę w kuchni spadnie orzech, okruch albo chociaż szczypta cukru. 


Prezent DIY - blok czekoladowy z masłem orzechowym, orzechami laskowymi, żurawiną, rodzynkami i wanilią. Za foremkę posłużyło opakowanie po papilotkach do muffinek. :)



Pralinki z masłem orzechowym/nerkowcami/rodzynkami/marcepanem.


Zestaw do zrobienia etykiet do prezentów: niepotrzebne opakowanie z cienkiej tektury, drewniany stempel (może być cokolwiek: wycięta z ziemniaka gwiazdka, ozdobne dno słoika, wzór wycięty z kawałka zmywaka do naczyń), farba akrylowa.


Tak, da się zrobić designerskie opakowania za grosze: szary papier po 0.80 groszy za olbrzymi arkusz, kawałek sznurka, cynamon na wagę, wrzos/gałązka sosny z własnego ogrodu.







W tym roku Mikołaj przyszedł wcześniej i przyniósł mi nowy piekarnik! Wygląda jak Cadillac, jest czerwony, błyszczący i - najważniejsze - ma termostat, minutnik, możliwość wyboru sposobu pieczenia. Czyli wszystko to, czego nie miał mój stary. Jednak będę gruba ;)



A na koniec najważniejsze! Kotki mojej baby sis ;) Ten a prawej do oddania w dobre, kochające ręce.
Jak widać dobrze dogaduje się z innymi potworami, jest naprawdę przemiły i będzie niewielki. Nic, tylko adoptować! Więcej informacji o przeuroczej Guci znajdziecie na fb. 








czwartek, 13 listopada 2014

Granola z kaszy gryczanej

Nadająca się dla bezglutenowców alternatywa dla płatków owsianych i jaglanki - domowa granola z niepalonej kaszy gryczanej. Za każdym razem można ją wzbogacić o nowe składniki: jabłka, śliwki, dynię, a zamiast cynamonu dosypać kakao czy wanilię. Jedno jest pewne - szybko się nie nudzi!


Granola z kaszy gryczanej

Szklanka niepalonej kaszy gryczanej
Cynamon
Szczypta soli
Syrop z mlecza (albo z agawy)
Sok z jednej pomarańczy
1/4 tabliczki gorzkiej czekolady* abo garść czekoladowych dropsów do pieczenia
Po filiżance:
- rodzynek
- pestek dyni
- migdałów
- orzechów laskowych


Kaszę zalać zimną wodą i namoczyć przez noc, porządnie odsączyć na sitku i równomiernie rozsypać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika i podpiekać, co jakiś czas mieszając, aż kasza zrobi się sucha (ale nie spieczona). Kaszę wrzucić do miski razem z resztą składników, posypać cynamonem, dodać szczyptę soli i wymieszać. Dolać sok z pomarańczy i tyle syropu z mlecza, żeby wszystko się ze sobą porządnie skleiło (około filiżanki). Granolę rozprowadzić na papierze do pieczenia i piec do momentu aż lekko się zrumieni, przemieszać i trzymać w piekarniku kolejne 15-20 minut. Trzeba pilnować żeby się nie spiekła, bo kasza zrobi się zupełnie twarda.

Do powyższej bazy można dodać mnóstwo składników, czekoladę wymienić na żurawinę, jagody goji albo drobno posiekane suszone śliwki czy morele. Zamiast soku z pomarańczy dorzucić drobno starte jabłko a pestki z dyni zastąpić słonecznikowymi. 




* Czekoladę wkładam do papierowej torebki i rozbijam na drobne kawałki tłuczkiem od moździerza.

sobota, 23 sierpnia 2014

Pożegnanie lata o zapachu jabłek i wanilii



Koniec. Zimne, przenikające pod skórę poranki, psy, które nie chcą wstać z fotela na poranny spacer, jabłka, śliwki, coraz cięższe kasztany na drzewach. 

Początkiem roku zawsze była dla mnie jesień. Po ciągnącym się leniwie lecie, porankach w ogrodzie wśród szumu drzew i szczekających potworów, powrót do miasta, w którym uderza mnie co roku natłok nieznośnych dźwięków i ilość ludzi. Przytulne, coraz wcześniejsze wieczory, mnóstwo zajęć i brak czasu.

Tegoroczne wakacje nie do końca takie, jakie mały być. Prawie bez wyjazdów, bez corocznych dotąd gór, trochę zapracowane, trochę gnuśne, z masą niezrealizowanych planów.

Ale na pewno nie zmarnowane. Mijające lato nauczyło mnie:

* Że spanie w śpiworze pod gołym niebem (na balkonie, na łódce, w ogrodzie) jest fantastyczne do kwadratu.
* Jak rozrabia się i kładzie cement, szpachlę gipsową (i dlaczego proporcje wody/mieszanki podane na worku mają znacznie...)
* Że istnieją cukierki imbirowe: mega ostre i mega słodkie.
* Co to jest fok, grot i miecz.
* Że można nie jeść kilka dni (i w myślach wcale nie odgryzać łapy własnym psom).
* Że świnki miniaturowe mają bardzo szorstkie brzuszki.
* Że wymienianie się ciuchami z facetem jest fajne.
* Że bluszcz ma dziesiątki gatunków.
* Że jak chce się zapakować rower do wysyłki, trzeba wziąć wolny dzień (cały!!!).
* Jak się gra w squasha (tzn. jakie są zasady, żeby dobrze grać. Nauka w toku).
* Że jazda po mieście na BMX'ie z dzwonkiem w kształcie dzięcioła jest MEGA.
* Jak się gra w bule.


Nie jest źle :)








6:15 a.m., sufit mojej miejskiej sypialni

*** 

A wspomnienia lata świetnie przechowuje się, jak wiadomo, w słoikach. W tym roku to dopiero początek produkcji, na pierwszy ogień poszły jabłka z przydomowej jabłonki. Razem z wanilią, cynamonem i daktylami. W sam raz na zimowe wieczory.



Piegi z wanilii - to jest to!







Aromatyczne jabłka na zimę

Jabłka
Garść daktyli
Garść rodzynek
Cynamon
Kardamon
Gożdziki
Laska wanilii


Jabłka pokroić w duże kawałki, dusić z niewielką ilością wody, przekrojoną wzdłuż laską wanilii, cynamonem i pozostałymi przyprawami. Goździki i kardamon wkładam do garnka w sitku do parzenia herbaty (wówczas łatwo je wyjąć przed zapakowaniem jabłek). Słoiki (i nakrętki) przelewam wrzątkiem, przekładam do nich dopiero co wyłączone jabłka (BTW: koniecznie trzeba wydłubać ziarenka z rozgotowanej laski wanilii), dokładnie wycieram brzegi słojów, zakręcam i stawiam szkło do góry dnem. Kiedy jabłka ostygną odwracam (jeśli nakrętka zrobiła się wklęsła, owoce zamknęły się wzorowo).





środa, 9 kwietnia 2014

Praliny z orzechami laskowymi


100 ml gęstego mleka kokosowego
100 g gorzkiej czekolady (połowa miętowej)
garść orzechów laskowych
esencja waniliowa
2 łyżki zmielonych migdałów
Łyżka syropu z agawy

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Mleko kokosowe zagotować, zdjąć z ognia i dolać czekoladę energicznie mieszając. Dodać syrop z agawy i esencję waniliową. Orzechy uprażyć na suchej patelni i pokruszyć (np. wkładając je do torebki foliowej i traktując młotkiem), połowę dosypać do masy. Całość wymieszać i zostawić do stężenia na kilka godzin (u mnie masa przeleżała całą noc w lodówce). Z zastygniętej czekolady formować kulki i obtaczać w zmielonych migdałach i pokruszonych orzechach.

________________
(Podstawą zweganizowanego przepisu był wycinek z gazety, niestety nie pamiętam jakiej, karteczka czekała na wykorzystanie co najmniej rok)




poniedziałek, 14 października 2013

Ajvar, czyli sos z papryki i psianki podłużnej








Papryka z targu po 2.5 za kilogram, bakłażany za piątaka - nic, tylko robić ajvar! Przepis skleciłam z własnych wcześniejszych doświadczeń i propozycji znalezionych w necie, jak na razie to najlepsza wersja, jaką udało mi się zrobić. Papryka w wersji pieczonej zamiast duszonej jest świetna. 

Paprykę i bakłażany pokroić, posmarować oliwą, posypać solą i piec aż papryka zacznie się lekko przypalać. Bakłażany wrzucić do miski, paprykę szczelnie przykryć na 20 minut, jak przestygnie obrać ze skóry (żmudne to trochę, ale efekt wynagradza trud), dodać do oberżyny, dorzucić czosnek, ocet, łyżeczkę harissy (jeśli nie mamy takiej pasty można dodać małą mega ostrą papryczkę albo chilli w proszku), sól i pieprz. Chwilę blendujemy i gotowe.



Ps. Moje psi(a)nki podłużne dzielnie asystowały przy robieniu ajvaru, od dziś wiem, że psowate uwielbiają wcinać surowe bakłażany! :)

poniedziałek, 29 lipca 2013

Kokosowa panna cotta z malinami

Jakiś czas temu w pewnej bajeranckiej knajpie, podczas wykwintnej kolacji na deser podano panna cottę, za którą oczywiście podziękowałam. Reszta obecnego towarzystwa skwitowała mój wybór ciężkim westchnięciem i kręceniem głową: no tak, musi rezygnować z tylu wspaniałych rzeczy, ten weganizm to jedna wielka męka. Któż przy zdrowych zmysłach decyduje się na te katusze z własnej woli..? 

Otóż, drodzy współbiesiadnicy, właśnie zasiadłam w ogrodzie z panna cottą. Nie dość, że super smaczną, to jeszcze D.I.Y. i w ulubionym kształcie: psiej łapy (thnx baby sis za foremki!). Któż z Was pokusił się kiedykolwiek o przygotowanie własnej? (Tu na mojej twarzy pojawia się uśmiech - mieszanka satysfakcji z powodu okiełznania przez kuchnię wegańską kolejnego arcydzieła sztuki kulinarnej i zadowolenia wywołanego przez przyjemnie słodki, ale nieoczywisty smak deseru).


Krem:

1 puszka mleka kokosowego Kier
1 -2 łyżeczki agaru (jeśli deser będzie miał czas, żeby postać w lodówce dobrych kilka godzin, wystarczy jedna)
2 liście wawrzynu szlachetnego (liście laurowe)
szczypta cynamonu (opcjonalnie, jest to pewne odstępstwo od tradycyjnego przepisu, ale ja go tak strasznie lubię, że nie mogłam się oprzeć)
1 łyżeczka pasty waniliowej (lub laska wanilii, w ostateczności olejek waniliowy - różnica w smaku i zapachu jest jednak znaczna)
Słodzidło: dodałam łyżeczkę stewii, mleko kokosowe jak dla mnie jest samo w sobie dość słodkie, więc nie dawałam dużej ilości, ale mój deser nie oszałamiał słodyczą, trzeba dosłodzić według uznania. 
Zamiast stewii można zastosować np. ksylitol albo syrop z mlecza czy daktyli.

Mleko wymieszać z agarem, cynamonem, wanilią, słodzidłem, porządnie wymieszać i odstawić na kilka minut. Dodać liść laurowy i zagotować cały czas mieszając. Chwilę pogotować na małym ogniu i przelać do foremek (z podanych proporcji wyszły mi cztery porcje wielkości muffinek). Ostudzić i wstawić do lodówki aż masa stężeje.

Sos:
dwie garście malin
dowolne słodzidło (u mnie łyżeczka stewii)
łyżeczka pasty waniliowej


Maliny zgnieść widelcem, dodać słodzidło i pastę, odstawić. Gotowe.

__________

Przed samym podaniem na chwilkę wkładamy foremkę do zamrażalnika (łatwiej będzie ją zdjąć, jeśli używamy silikonowej), deser dekorujemy miętą i polewamy sosem.







wtorek, 9 lipca 2013

Trufle z sokiem jagodowym

Słodki i zdrowy prezent, alternatywa dla sklepowych bombonierek i słodyczy pełnych sztuczności. 








Z proporcji: kubek (250ml) mąki migdałowej i kubek wiórków kokosowych powstało 20 kulek, sok z jagód dolewałam jako ostatni składnik żeby masa nie zrobiła się zbyt rzadka. Gdyby trufle za bardzo kleiły się do rąk, opcjonalnie można dodać łyżkę oleju kokosowego. Sok jagodowy nadaje lekko kwaśnego i owocowego smaku, przyjemnie przełamując słodycz daktyli. Następnym razem użyję soku ze świeżych jagód - liczę na przepiękny kolor!

__________________
Sok z jagód:


_________________________________

I migawki z leniwego letniego popołudnia. Grill bez mięsa? Proszę bardzo! 
(No chyba, że w psiej wersji - ta bowiem pilnie czuwała przy stole modląc się żeby tylko państwu coś spadło!)












poniedziałek, 13 maja 2013

Wariacje na temat Rawtelli

A raczej moje wyobrażenie o tym, jak smakuje - niedostępne u nas - cudo zapakowane w takie oto słoiczki:

Zdjęcie ze strony producenta

Krem, który dziś przygotowałam jest jednak na tyle dobry, że może bez kompleksów konkurować z gotowymi wyrobami (szczerze mówiąc smakuje mi dużo bardziej niż Rossmannowski), na pewno usatysfakcjonuje tych, którzy tak jak ja w kremie czekoladowym najbardziej poszukują smaku... orzechów laskowych  :)




Rawtella D.I.Y. (proporcje na spory słoik), przepis inspirowany recepturą zamieszczoną na blogu Weganizm w kuchni.

Kubek zmielonych orzechów laskowych
1 łyżeczka pasty waniliowej (lub ziarenka wydłubane z laski wanilii, w ostateczności aromat waniliowy)
Trochę mniej niż pół kubka surowego syropu z agawy (lub syropu klonowego, jeśli nie zależy nam na wersji 100% surowej)
5 płaskich łyżek kakao
2 łyżki oleju kokosowego (nierozpuszczonego)

Wszystkie składniki blendujemy na tyle długo, żeby powstała kremowa masa. Koniec :)


Na razie najlepiej sprawdza się wyjadany bezczelnie paluchem ze słoika, ale z pewnością będzie także doskonałym dodatkiem do wielu deserów ;)