Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 listopada 2014

Granola z kaszy gryczanej

Nadająca się dla bezglutenowców alternatywa dla płatków owsianych i jaglanki - domowa granola z niepalonej kaszy gryczanej. Za każdym razem można ją wzbogacić o nowe składniki: jabłka, śliwki, dynię, a zamiast cynamonu dosypać kakao czy wanilię. Jedno jest pewne - szybko się nie nudzi!


Granola z kaszy gryczanej

Szklanka niepalonej kaszy gryczanej
Cynamon
Szczypta soli
Syrop z mlecza (albo z agawy)
Sok z jednej pomarańczy
1/4 tabliczki gorzkiej czekolady* abo garść czekoladowych dropsów do pieczenia
Po filiżance:
- rodzynek
- pestek dyni
- migdałów
- orzechów laskowych


Kaszę zalać zimną wodą i namoczyć przez noc, porządnie odsączyć na sitku i równomiernie rozsypać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika i podpiekać, co jakiś czas mieszając, aż kasza zrobi się sucha (ale nie spieczona). Kaszę wrzucić do miski razem z resztą składników, posypać cynamonem, dodać szczyptę soli i wymieszać. Dolać sok z pomarańczy i tyle syropu z mlecza, żeby wszystko się ze sobą porządnie skleiło (około filiżanki). Granolę rozprowadzić na papierze do pieczenia i piec do momentu aż lekko się zrumieni, przemieszać i trzymać w piekarniku kolejne 15-20 minut. Trzeba pilnować żeby się nie spiekła, bo kasza zrobi się zupełnie twarda.

Do powyższej bazy można dodać mnóstwo składników, czekoladę wymienić na żurawinę, jagody goji albo drobno posiekane suszone śliwki czy morele. Zamiast soku z pomarańczy dorzucić drobno starte jabłko a pestki z dyni zastąpić słonecznikowymi. 




* Czekoladę wkładam do papierowej torebki i rozbijam na drobne kawałki tłuczkiem od moździerza.

sobota, 23 sierpnia 2014

Pożegnanie lata o zapachu jabłek i wanilii



Koniec. Zimne, przenikające pod skórę poranki, psy, które nie chcą wstać z fotela na poranny spacer, jabłka, śliwki, coraz cięższe kasztany na drzewach. 

Początkiem roku zawsze była dla mnie jesień. Po ciągnącym się leniwie lecie, porankach w ogrodzie wśród szumu drzew i szczekających potworów, powrót do miasta, w którym uderza mnie co roku natłok nieznośnych dźwięków i ilość ludzi. Przytulne, coraz wcześniejsze wieczory, mnóstwo zajęć i brak czasu.

Tegoroczne wakacje nie do końca takie, jakie mały być. Prawie bez wyjazdów, bez corocznych dotąd gór, trochę zapracowane, trochę gnuśne, z masą niezrealizowanych planów.

Ale na pewno nie zmarnowane. Mijające lato nauczyło mnie:

* Że spanie w śpiworze pod gołym niebem (na balkonie, na łódce, w ogrodzie) jest fantastyczne do kwadratu.
* Jak rozrabia się i kładzie cement, szpachlę gipsową (i dlaczego proporcje wody/mieszanki podane na worku mają znacznie...)
* Że istnieją cukierki imbirowe: mega ostre i mega słodkie.
* Co to jest fok, grot i miecz.
* Że można nie jeść kilka dni (i w myślach wcale nie odgryzać łapy własnym psom).
* Że świnki miniaturowe mają bardzo szorstkie brzuszki.
* Że wymienianie się ciuchami z facetem jest fajne.
* Że bluszcz ma dziesiątki gatunków.
* Że jak chce się zapakować rower do wysyłki, trzeba wziąć wolny dzień (cały!!!).
* Jak się gra w squasha (tzn. jakie są zasady, żeby dobrze grać. Nauka w toku).
* Że jazda po mieście na BMX'ie z dzwonkiem w kształcie dzięcioła jest MEGA.
* Jak się gra w bule.


Nie jest źle :)








6:15 a.m., sufit mojej miejskiej sypialni

*** 

A wspomnienia lata świetnie przechowuje się, jak wiadomo, w słoikach. W tym roku to dopiero początek produkcji, na pierwszy ogień poszły jabłka z przydomowej jabłonki. Razem z wanilią, cynamonem i daktylami. W sam raz na zimowe wieczory.



Piegi z wanilii - to jest to!







Aromatyczne jabłka na zimę

Jabłka
Garść daktyli
Garść rodzynek
Cynamon
Kardamon
Gożdziki
Laska wanilii


Jabłka pokroić w duże kawałki, dusić z niewielką ilością wody, przekrojoną wzdłuż laską wanilii, cynamonem i pozostałymi przyprawami. Goździki i kardamon wkładam do garnka w sitku do parzenia herbaty (wówczas łatwo je wyjąć przed zapakowaniem jabłek). Słoiki (i nakrętki) przelewam wrzątkiem, przekładam do nich dopiero co wyłączone jabłka (BTW: koniecznie trzeba wydłubać ziarenka z rozgotowanej laski wanilii), dokładnie wycieram brzegi słojów, zakręcam i stawiam szkło do góry dnem. Kiedy jabłka ostygną odwracam (jeśli nakrętka zrobiła się wklęsła, owoce zamknęły się wzorowo).





wtorek, 19 sierpnia 2014

Szarlotka z własnych jabłek na kakaowym spodzie (z siemienia lnianego i mąki gryczanej)



U moich rodziców rośnie jedna dzika jabłonka. Nikt się nią nie zajmuje a jednak co roku zbieram z niej sporo owoców. W tym nieco mniej niż w poprzednim, ale i tak wystarczy na kilka słoików na zimowe szarlotki. I na jedną sierpniową.


Szarlotka na kakaowym spodzie



Ciasto

Szklanka zmielonego siemienia
Szklanka mąki gryczanej
szczypta soli
3/4 szklanki cukru trzcinowego lub inne słodzidło
2 łyżki ciemnego kakao
3/4 szklanki oleju
2 czubate łyżki mąki migdałowej (opcjonalnie - daje fajny, lekko orzechowy posmak)
ekstrakt waniliowy/olejek waniliowy/cukier waniliowy

Suche składniki wymieszać, dolać olej i porządnie połączyć łyżką (jak ja lubię te ciasta bez brudzenia rąk!). Przełożyć do formy i mocno docisnąć. Chwilę podpiec w piekarniku.


Owoce

kwaśne jabłka (najlepiej własne!)
cynamon
kardamon
zmielone goździki
szczypta imbiru
słodzidło do smaku
garść rodzynek

Jabłka pokroić w duże kawałki i dusić pod przykryciem z rodzynkami i odrobiną wody. Kiedy zmiękną, dodać przyprawy i słodzidło (jabłka powinny być dość kwaśne, bo spód jest słodki). Masę przełożyć na podpieczony spód i wstawić do piekarnika na 30-40 minut.

Szarlotkę podawać polaną syropem z agawy 





poniedziałek, 30 czerwca 2014

Krem waniliowy



Lato nie rozpieszcza, więc dopieszczam się sama. Słodyczami (najlepiej takimi, które robi się szybko) i oglądaniem ulubionych seriali. 
Czyli zdrowo i produktywnie.
Polecam :)

Krem waniliowy

puszka mleka kokosowego (400 ml)
laska wanilii
łyżka ekstraktu z wanilii/syropu waniliowego
pół tabliczki gorzkiej czekolady
pół szklanki mleka roślinnego
garść orzechów (laskowe, nerkowce, migdały)
3 łyżki cukru trzcinowego
2 czubate łyżki skrobi ziemniaczanej albo opakowanie budyniu waniliowego
ewentualnie sok z kwaśnych owoców (jagody, maliny)

Mleko kokosowe zagotować z laską wanilii i wydłubanymi z niej ziarenkami. W kubku rozmieszać: skrobię, cukier, mleko sojowe i ekstrakt wanilii. Do gotującego się mleka kokosowego dolać miksturę ze skrobi i mieszać energicznie aż masa zgęstnieje. Chwilę gotować na małym ogniu, wyjąć pozostałości z laski wanilii i dorzucić kostki czekolady. Zamieszać (tak, żeby czekolada tylko zanurzyła się w kremie) i od razu przelać deser do miseczki (tak, z podanej ilości zrobiłam jedną porcję :D). Posypać orzechami (ewentualnie polać sokiem) i podawać ciepłe.



wtorek, 17 czerwca 2014

Ciasto serowo-jaglane



Eksperymentów z kaszą jaglaną nigdy dość, tym razem słodko-kwaśne ciasto z bakaliami i tofu w roli twarogu. Nie za ciężkie, z waniliowym sosem z truskawek. Do dzieła:

Ciasto

kostka tofu naturalnego Solida (około 270 g)
dwie pełne szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
pół puszki mleka kokosowego (z lodówki)
sok z 1 cytryny
4 łyżki syropu z daktyli (lub innego słodzidła)
garść orzechów włoskich
garść rodzynek
przyprawa do masy serowej
cynamon

Tofu zblednować z mlekiem kokosowym, sokiem z cytryny i słodzidłem (jeśli używamy innego syropu niż daktylowy pewnie trzeba będzie dodać go trochę więcej). Dodać pozostałe składniki i porządnie wymieszać łyżką. Piec w formie wysmarowanej olejem/wyłożonej papierem do pieczenia (temperatura: 180 stopni, czas: 30-40 minut). 

Sos

dwie garście truskawek
ekstrakt waniliowy+wanilia wyskrobana z połowy laski
odrobina mleka sojowego
syrop z agawy
cynamon 

Wszystkie składniki zblendować, kilka truskawek pokroić i dodać do sosu bez miksowania. Gotowe!

_________________________
Moim zdaniem ciasto smakowało najlepiej kiedy było lekko ciepłe - co prawda trochę trudniej je wtedy kroić, ale nie rozpada się jakoś strasznie (po wystudzeniu robi się bardziej zwarte i twardsze jednak nie jest suche).


czwartek, 15 maja 2014

Czekoladowo-miętowe muffiny (bezglutenowe) i prośba od Beksika



***



VS


Kiedy już wszystko inne zawodzi, szans na bezludną (no dobra, dwuosobową) wyspę brak, pozostaje:







***





Ciasto

Bazę do ciasta stanowił przepis na jaglane brownies Szpinakowej wróżki, użyłam orzechów ziemnych do posypania muffinów, bezglutenowego proszku do pieczenia zamiast standardowego, do masy dodałam dodatkowo cynamon i ekstrakt z wanilii. No i upiekłam je w muffinowych foremkach :)


Krem:

100 g nerkowców (namoczonych przez kilka godzin)
Porządny pęczek świeżej mięty
1 awokado
6 łyżek syropu z agawy lub innego płynnego słodzidła
Łyżka nierozpuszczonego oleju kokosowego
Sok z połówki cytryny
Tabliczka miętowej czekolady i kilka liści mięty do dekoracji babeczek


Liście mięty oderwać z łodyżek, wszystkie składniki zblendować na gładką masę i wstawić do lodówki. Krem powinien być jednocześnie: słodki i kwaśny, więc jeśli wydaje się mdły można manewrować ilością syropu/cytryny. 

BTW: Trzeba szybko dodać sok z cytryny do awokado, bo krem z pistacjowo-zielonego zrobi się zgniło-gloniasty :)

Syrop

Suszona mięta
Syrop z agawy

Przygotować mocny napar z mięty, użyłam dwóch łyżeczek suszu na 1/4 szklanki wody. Kiedy płyn trochę przestygnie posłodzić go syropem z agawy.

___________________
Upieczone muffiny solidnie polać syropem miętowym i odstawić żeby wsiąkł w ciasto. Schłodzony krem ląduje na wierzchu babeczek, a w kremie kawałek miętowej czekolady. 


***
I prośba od Beksika, który cierpi na brak miłości. Roześlijcie proszę link do Beksikowego ogłoszenia, to zajmie tylko sekundę, a w tym czasie możecie zmienić życie zwierzaka. Jeśli znajdzie się chętny, dobry dom dla tego cudnego stwora, gwarantuję dowóz zwierza i blachę wegańskiego ciasta w pakiecie!

Link do wydarzenia Beksia na FACEBOOKU i strona DOMU TYMCZASOWEGO, który opiekuje się Beksiem.











wtorek, 1 kwietnia 2014

Bezglutenowe ciasto gryczano-kokosowe

Przesunięcie zegara o godzinę wybiło mnie z rytmu do nieprzytomności. Jedyne, co się nie zmieniło to ochota na słodycze :) Śniadania/obiady monotematyczne do bólu: kasza jaglana/gryczana. Za to produkcja słodkości idzie pełną parą (choć efekty różne :P). 

I smak malin w marcu = pełnia szczęścia :) 



Ciacho:

2 kubki mąki gryczanej
1 kubek mąki kokosowej
2 łyżki gęstego mleka kokosowego
Kubek cukru trzcinowego
Esencja migdałowa
Olej (około kubka)
Szczypta soli morskiej
Mrożona pulpa malinowa (została z robienia soku malinowego) lub mrożona mieszanka kompotowa (lub inne kwaśne owoce)

Mąkę wymieszać z solą i cukrem, dodać mleko kokosowe i esencję migdałową. Stopniowo dolewać olej aż ciasto będzie miało konsystencję mokrego piasku. 3/4 masy przełożyć do formy i mocno docisnąć (jeśli zrobi się to za lekko, ciacho będzie się kruszyć). Podpiec 10 minut, posypać owocami i resztą ciasta. Piec aż wierzch będzie lekko rumiany. 


Śmietana:
Puszka mleka kokosowego
Czubata łyżeczka cynamonu
Płynne słodzidło lub cukier puder trzcinowy

Wszystkie składniki ubić mikserem i wstawić do lodówki na godzinę.


wtorek, 18 marca 2014

Ciasto z mąki jaglanej z mnóstwem owoców



Ponad miesiąc temu zrezygnowałam z glutenu i wypróbowuję różnego rodzaju mąki z kasz. Ostatnio używałam gryczanej, dziś kolej na jaglaną. Mąkę zrobiłam sama w młynku do kawy. Banalne, szybkie i niedrogie, bo przy okazji nie trzeba się wybierać do sklepów w poszukiwaniu niezbyt popularnych produktów. 


Ciasto

Kubek mąki jaglanej
1.5 kubka mąki migdałowej
Niepełny kubek cukru trzcinowego
1/2 kubka oleju
Łyżka masła orzechowego
szczypta soli
ekstrakt waniliowy

Połączyć suche składniki, dolać olej, ekstrakt i masło orzechowe, wymieszać porządnie łyżką. Przełożyć większość masy do foremki i docisnąć (kilka łyżek zostawiamy do posypania owoców).

Owoce

Kilka niewielkich gruszek
Kilka jabłek
Garść jagód goji
Garść suszonych moreli
Garść suszonych śliwek
Mielone goździki
Cynamon
Gałka muszkatołowa
Szczypta imbiru
Szczypta kakao



Gruszki pokroić w dość duże kawałki, jabłka w drobniejszą kostkę (kilka z nich obrałam żeby bardziej się rozpadły), wrzucić do garnka, dolać odrobinę wody, jagody, pokrojone w paski morele i  śliwki oraz przyprawy. Dusić na małym ogniu aż owoce zmiękną.

Na podpieczony spód wrzucić owoce, posypać resztą ciasta i trzymać w piekarniku kolejnych kilkanaście minut aż wierzch się zarumieni.

I włączyć czekanie.







A co jest dziś grane w kuchni? L&G Rudimental's in da house!


poniedziałek, 24 lutego 2014

Szarlotka na cieście gryczano-migdałowym (bezglutenowym)

Rano moje psy obudził klakson przejeżdżającego samochodu. Potwory rozszczekały się strasznie żądając natychmiastowego wypuszczenia do ogrodu, a ja przez okno zobaczyłam zieloną furgonetkę pełną owoców i warzyw. Wyskoczyłam więc równie szybko jak reszta zwierzaków i kupiłam mnóstwo jabłek i gruszek po 2 złote za kilogram. Uroki podmiejskich wiosek :) 





Miało dziś być bez słodyczy, ale w tej sytuacji nie było wyjścia. Szarlotka z dodatkiem gruszek właśnie wyjeżdża z piekarnika.

BTW: Psy też dostały po niewielkim jabłku. Czy ktoś oprócz mnie lubi patrzeć jak psy trzymając owoce obułap ze smakiem je wcinają? :D

Ciasto:

Szklanka mąki migdałowej
Szklanka mąki gryczanej
Szklanka cukru trzcinowego
Pół szklanki oleju o neutralnym smaku
Szczypta soli

Suche składniki zmieszać, dolać olej i połączyć aż ciasto będzie miało konsystencję mokrego piasku. Wykleić foremkę zostawiając 1/4 na kruszonkę.

Owoce:

5 niewielkich gruszek
10 jabłek
100 g rodzynek
Szczypta mielonego imbiru
Łyżeczka cynamonu+1 laska wrzucona na czas gotowania jabłek
Szczypta kardamonu i zmielonych goździków
Odrobina zmielonej gałki muszkatołowej
Sok z 1 cytryny
Ekstrakt waniliowy



Jabłka obrać i pokroić w grubą kostkę. Gruszek nie obierać i pokroić drobniej. Do garnka wlać odrobinę wody, wsypać owoce, dodać sok z cytryny przepłukane rodzynki i przyprawy. Dusić aż owoce porządnie zmiękną, ale nie rozpadną się.

Masę jabłkową przełożyć na podpieczone 10 min ciasto i posypać kruszonką. Piec kolejną chwilę aż ciasto się zarumieni.

Ciasto (po ostygnięciu) przy krojeniu trzyma fason, ale dość łatwo je zdeformować. Kto by się tam jednak przejmował kształtem porcji! Świetnie smakuje i łatwo je przygotować*. To w końcu żaden świąteczny wypiek tylko zwykły poniedzielnik :)


_____________
* Jeśli komuś zależy na bardziej zwartej formie do jabłek należy dodać agar (rozrobiony w odrobinie wody) wtedy masa owocowa będzie galaretowata.

wtorek, 17 grudnia 2013

Surowa szarlotka o zapachu zimy


Przepięknie pachnące (moje ulubione!) połączenie: cynamon i jabłka. Przełamane kwaskowatym smakiem żurawiny i goryczą orzechów włoskich. Do tego działające rozgrzewająco: świeżo zmielone goździki i imbir. Ciepło. Największy nieobecny zimy.




Surowa szarlotka o zapachu zimy (przepis na 4 porcje)


Kruszonka:

Pół szklanki orzechów włoskich
Pół szklanki zmielonych migdałów
Kilka świeżych daktyli (lub suszonych, namoczonych wcześniej w wodzie)
Szczypta soli
Łyżeczka oleju kokosowego (jeśli takowego brak, dodajemy odrobinę dowolnego płynnego oleju żeby masa się nie przyklejała do naczynia)

Wszystkie składniki zblendować, trochę orzechów włoskich wrzucić dopiero pod koniec miksowania (żeby w masie zostały większe, wyczuwalne kawałki). Kruszonką wykleić cztery kokilki, kawałek ciasta zostawić do posypania wierzchu.

Masa jabłkowa

4 jabłka
Dwie łyżki żurawiny
Kilka świeżych daktyli (lub suszonych, namoczonych wcześniej w wodzie)
Cynamon (świeżo zmielony)
Łyżeczka soku z cytryny
Zmielone goździki
Szczypta imbiru


Obrane jabłka pokroić na kawałki, dwa z nich zblendować z resztą składników, na sam koniec dorzucić kolejne dwa owoce i jeszcze chwilę miksować. Masę jabłkową przełożyć na warstwę kruszonki i posypać pozostawionym ciastem. Gotowe.


czwartek, 5 września 2013

Migdałowo-orzechowe ciasto z owocami sezonowymi

Tym razem nie w pełni surowe, ale wciąż bez glutenu, cukru i pieczenia. Wystarczy blender, dobra muza i trochę cierpliwości, kiedy będzie zastygało w lodówce. 



Spód:

12 daktyli (jeśli suszonych, trzeba je chwilę namoczyć)
łyżka oleju kokosowego (ewentualnie łyżeczka oleju słonecznikowego)
garść orzechów włoskich
2 filiżanki mąki migdałowej
szczypta soli


Daktyle zblendować z olejem kokosowym (nie rozpuszczałam go) i orzechami włoskimi, dodać mąkę migdałową, sól i zagnieść ciasto ręką (jeśli ma się mocny blender, można wymieszać nim, mój powiedział, że nie chce w tym uczestniczyć). Masą wykleić nieprzywierającą formę (moją, ponieważ nie miałam nic innego okrągłego i płytkiego, była po prostu patelnia wyłożona folią)

Góra: 

kilka jabłek
1 gruszka
2 garście śliwek
słodzidło (stewia)
5 - 6 łyżeczek agaru
cynamon
zmielone goździki
sproszkowany imbir

Owoce pokroić i dusić na niewielkim ogniu aż zmiękną, dodać przyprawy (sporo!) i słodzidło (stewia wymiata) wsypać agar i jeszcze chwilę gotować. Lekko przestudzoną masę przełożyć na migdałowy spód, ciasto wstawić do lodówki co najmniej na kilka godzin. Jeśli ma być gotowe szybciej, można wrzucić je do zamrażalnika, ale trzeba wówczas pilnować żeby owocowa masa stężała a nie zamarzła.
Podawać, rzecz jasna, z kawą.



Czego słucha kura domowa podczas robienia deseru? 
Trenta Reznora słucha :)




...i myśli o kolejnym tatuażu.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Kokosowa panna cotta z malinami

Jakiś czas temu w pewnej bajeranckiej knajpie, podczas wykwintnej kolacji na deser podano panna cottę, za którą oczywiście podziękowałam. Reszta obecnego towarzystwa skwitowała mój wybór ciężkim westchnięciem i kręceniem głową: no tak, musi rezygnować z tylu wspaniałych rzeczy, ten weganizm to jedna wielka męka. Któż przy zdrowych zmysłach decyduje się na te katusze z własnej woli..? 

Otóż, drodzy współbiesiadnicy, właśnie zasiadłam w ogrodzie z panna cottą. Nie dość, że super smaczną, to jeszcze D.I.Y. i w ulubionym kształcie: psiej łapy (thnx baby sis za foremki!). Któż z Was pokusił się kiedykolwiek o przygotowanie własnej? (Tu na mojej twarzy pojawia się uśmiech - mieszanka satysfakcji z powodu okiełznania przez kuchnię wegańską kolejnego arcydzieła sztuki kulinarnej i zadowolenia wywołanego przez przyjemnie słodki, ale nieoczywisty smak deseru).


Krem:

1 puszka mleka kokosowego Kier
1 -2 łyżeczki agaru (jeśli deser będzie miał czas, żeby postać w lodówce dobrych kilka godzin, wystarczy jedna)
2 liście wawrzynu szlachetnego (liście laurowe)
szczypta cynamonu (opcjonalnie, jest to pewne odstępstwo od tradycyjnego przepisu, ale ja go tak strasznie lubię, że nie mogłam się oprzeć)
1 łyżeczka pasty waniliowej (lub laska wanilii, w ostateczności olejek waniliowy - różnica w smaku i zapachu jest jednak znaczna)
Słodzidło: dodałam łyżeczkę stewii, mleko kokosowe jak dla mnie jest samo w sobie dość słodkie, więc nie dawałam dużej ilości, ale mój deser nie oszałamiał słodyczą, trzeba dosłodzić według uznania. 
Zamiast stewii można zastosować np. ksylitol albo syrop z mlecza czy daktyli.

Mleko wymieszać z agarem, cynamonem, wanilią, słodzidłem, porządnie wymieszać i odstawić na kilka minut. Dodać liść laurowy i zagotować cały czas mieszając. Chwilę pogotować na małym ogniu i przelać do foremek (z podanych proporcji wyszły mi cztery porcje wielkości muffinek). Ostudzić i wstawić do lodówki aż masa stężeje.

Sos:
dwie garście malin
dowolne słodzidło (u mnie łyżeczka stewii)
łyżeczka pasty waniliowej


Maliny zgnieść widelcem, dodać słodzidło i pastę, odstawić. Gotowe.

__________

Przed samym podaniem na chwilkę wkładamy foremkę do zamrażalnika (łatwiej będzie ją zdjąć, jeśli używamy silikonowej), deser dekorujemy miętą i polewamy sosem.







czwartek, 4 lipca 2013

Koktajl jagodowo-miętowy

Pogoda fantastyczna, nawet nie chce mi się myśleć o odpalaniu piekarnika, kuchenki czy czegokolwiek innego, co wydziela ciepło. Wciągam więc niemal same owoce i warzywa, korzystając z paru wolnych dni (pierwszy raz od bardzo dawna spałam więcej niż kilka godzin) wypijam nieprzyzwoite ilości ulubionej kawy (tu akurat nic się nie zmieniło) i pożeram książki. 

Jedynym kulinarnym odstępstwem od surowizny są koktajle z mrożonych bananów, od dziś moja ulubiona wersja z masłem orzechowym i czekoladą ma poważną konkurencję - połączenie świeżej mięty i jagód dosłownie powaliło mnie z nóg! 




Koktajl z jagód i mięty:

Kubek zamrożonych jagód
3 zamrożone banany
5-6 dużych liści świeżej mięty
wanilia (u mnie pasta, może być ekstrakt lub olejek)
1-1.5 kubka mleka sojowego (użyłam trochę naturalnego i trochę waniliowego)
czubata łyżeczka cynamonu
opcjonalnie, jeśli ktoś jak ja wplata koktajle w treningi, porcja białka sojowego


Kubek mleka spieniamy blenderem (pozostałe pół kubka proponuję zostawić jako ewentualne uzupełnienie, jeśli koktajl będzie za gęsty - bez białka sojowego taka ilość powinna wystarczyć), dodajemy cynamon, wanilię i jagody, rozdrabniany dalej. Następnie dodajemy zamrożone plasterki bananów (stopniowo, niech blender to przetrzyma) i wreszcie liście mięty. Aksamitny koktajl jagodowo-miętowy gotowy! Świetnie smakuje posypany wiórkami kokosowymi.

sobota, 11 maja 2013

Ekstrakty z kawy i cynamonu D.I.Y.



Ulubiony smak? Zdecydowanie kawowy. Nie tylko w filiżance naparu, ale słodyczach, shake'ach i lodach :) Na te i podobne okoliczności przydaje się ekstrakt z kawy (rozpuszczałki nie używam, a nie zawsze mam cierpliwość parzyć dwie łyżki mielonej i czekać, aż ostygnie), postanowiłam więc przygotować kilka buteleczek domowego ekstraktu wybierając moich faworytów, czyli kawę waniliową i orzechową.

Nie jestem fanką alko i prawie go nie piję, ale w przypadku przygotowywania ekstraktów to najlepszy wybór, żeby zamknąć ulubiony smak i aromat w butelce (czy komuś oprócz mnie od razu przypomina się Süskind?), a ponieważ do ciast i innych wyrobów wystarczy dodać niewielką ilość aromatycznego płynu, procenty będą później niemal niewyczuwalne 

Do zrobienie kawowego ekstraktu użyłam wódki i rumu (czyli tego, co udało mi się znaleźć w szafkach rodziców), przepis jest banalnie prosty - potrzebujemy grubo zmielonych (lub posiekanych) ziaren kawy i alkoholu. Do słoiczków/butelek sypiemy kilka łyżeczek kawy, zalewamy wybranym alkoholem, zakręcamy i odstawiamy na półtora miesiąca (lub nawet dłużej, ekstrakt na alkoholu się nie zepsuje, a dłuższe "leżakowanie" pozwoli wyciągnąć z kawy maksimum smaku).

W podobny sposób przygotowałam też buteleczkę z ekstraktem cynamonowym (numer drugi na liście ulubionych smaków), który służy nie tylko jako świetny dodatek do shake'ów czy aromatyzowania filiżanki kawy, ale ma świetne działanie na układ pokarmowy, jest doskonałym i naturalnym konserwantem, likwiduje wolne rodniki, korzystnie wpływa na metabolizm. Poniżej przytaczam fragment artykułu o zbawiennym działaniu cynamonu, chętnych do przeczytania całości odsyłam tu i do tekstu przedstawiającego 10 powodów dlaczego warto jeść cynamon.


Cynamon a choroba wrzodowa

Wśród bakterii infekujących przewlekle system gastrojelitowy jednymi z najbardziej rozpowszechnionych i groźnych są Helicobacter pylori. Odpowiadają one za przewlekłe zapalenie żołądka oraz owrzodzenia prowadzące do zmian nowotworowych. Przeciwko H. pylori stosuje się terapię antybiotykową. Leczenie to jest trudne i często powoduje oporność bakterii. Warto więc poszukiwać ekstraktu roślinnego zdolnego do inhibicji wzrostu bakterii.
Testowano ekstrakty majeranku, rozmarynu, melisy oraz rumianku, ale najsilniejszy efekt hamujący wzrost bakterii dawał etanolowy ekstrakt cynamonu (już w stężeniu 3-12 mikrog/ml).

Grzane wino z cynamonem czy nalewka?

Jak działają związki z kory Cinnamomum? Bioaktywne składniki to aldehyd cynamonowy i eugenol, ale w alkoholowym ekstrakcie jest więcej związków zdolnych hamować aktywność enzymu ureazy bakterii. Znaczenie ma też efekt synergistyczny współdziałania dużej grupy związków polifenolowych, które dobrze rozpuszczają się w wodzie z alkoholem. Mogą one penetrować błonę komórkową bakterii, uszkadzając ją i powodując, że komórki bakterii są bardziej wrażliwe na alkohol.




sobota, 4 maja 2013

Witariańskie naleśniki bananowe (raw), czyli kolejna surowa sobota

Od dawna chciałam zrobić surowe naleśniki, a banan był pierwszym z kandydatów na ich podstawowy składnik ponieważ po zblendowaniu zmienia się w gęsty krem przypominający w swej konsystencji ciasto naleśnikowe. Wybór okazał się trafny - po przegrzebaniu netu w poszukiwaniu wskazówek, jaka temperatura będzie najlepsza do suszenia bananowego ciasta (nie mam jeszcze wyczucia jak ustawiać swój dehydrator), trafiłam na kilka przepisów gdzie podstawą receptury jest właśnie banan.

Naleśniki wyszły świetne - cienkie i elastyczne, trzeba tylko pilnować czasu suszenia, bo inaczej zmienią się w chipsy :)



5 bananów
cynamon
ekstrakt waniliowy (opcja)

Banany zblendować z cynamonem i wanilią, masę rozsmarować na nieprzywierającej powierzchni (mój dehydrator to suszarka do owoców mająca kratki zamiast pełnych blach, więc używam papieru do pieczenia jako podkładu), suszyć godzinę w temperaturze 60 stopni, a następnych pięć ustawiając maszynę na 41 stopni. W necie trafiłam też na przepis, gdzie naleśniki suszone były na słońcu, bez konieczności używania sprzętu (wg przepisu schną wówczas znacznie szybciej), więc jak pogoda stanie się prawdziwie majowa (no bo przecież w końcu będzie słonecznie, prawda?), spróbuję je zrobić w wersji "unplugged" :)

Do naleśników przygotowałam czekoladę z daktyli (kremy - gotowce ze słoika mogą się schować!) i wiśniowo-bananowy krem. Śniadanie idealne.

Świeże daktyle zblendowane z kakao (przepis na blogu Jadłonomia)


Zmiksowane mrożone: wiśnie i banany.