Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 kwietnia 2012

Pesto D.I.Y., makaron z cukinii (RAW WEEK_02)


No i proszę, mój organizm jest mądrzejszy, niż mi się wydaje. Myślałam, że będę ciągle chodzić głodna (nie dlatego, że warzywami nie można się najeść, raczej chodziło mi o psyche), z uporem wzdychać do gotowizny i czekolady, a tu nic! Kolejny dzień rozpoczęty od shake'a na zielono, po drodze sok warzywny, trochę podjadania rukoli, oliwek, papryki, później jabłko, a teraz przepyszny makaron z cukinii z domowym pesto. Zapach bazylii nieziemski, a cukinia sprawdza się doskonale jako zastępnik makaronu, na pewno będę częściej wykorzystywać ją w tej formie tym bardziej, że nie jestem wielką fanką tradycyjnych kluch :)


Pesto i makaron z cukinii:

Garść świeżej bazylii
garść orzeszków piniowych
ok. 1/4 szklanki oliwy z oliwek
ząbek czosnku
sól, pieprz

1 cukinia

Wszystkie podane składniki (oprócz cukinii) miksujemy, doprawiamy solą i pieprzem według uznania. Cukinię dokładnie myjemy i na tarce o grubych oczkach staramy się zetrzeć jak najdłuższe nitki - po miseczce na osobę. Można użyć noża do obierania warzyw (niektórzy posiadają nawet specjalną maszynkę do cięcia warzyw w cienkie, długie paseczki), ja zastosowałam tarkę :)
Dodajemy pesto i wcinamy (sos jest mocno aromatyczny i ma intensywny smak, więc u mnie wystarczyła jedna łyżka).

A to pesto w słoiczku, czeka na moją siostrzyczkę :)


środa, 28 grudnia 2011

Lasagne z cukinią

Nie jestem fanką świątecznego obżerania się za cały rok, a dodatkowo dość poważnie się rozchorowałam przed imprezą i nie bardzo miałam siłę i ochotę na wielogodzinne posiedzenia w kuchni. Moja rodzina oczywiście zadbała o wegańskie potrawy, ale te wszystkie kapuchy, kluchy i inne nie są moim ulubionym jedzeniem ;)
Dlatego jak tylko udało mi się wygrzebać spod tony chustek wparowałam do kuchni, zaczęłam sprawdzać co jest w szafkach i tak powstały*:
Lasagne z cukinią

1 cukinia
puszka pomidorów 
1 cebula
2 ząbki czosnku
oliwa
opakowanie makaronu lasagne
sól
pieprz czarny
oregano 


sos beszamel:
4 łyżki mąki pszennej
olej
mleko sojowe 
pieprz ziołowy
sól
pieprz
chili


Na oliwie podsmażamy posiekaną cebulę, czosnek, po chwili dodajemy startą na tarce o grubych oczkach cukinię. Po kilku minutach dodajemy puszkę pomidorów i na mniejszym ogniu dusimy przez 10 minut doprawiając solą, pieprzem i oregano.




Sos beszamelowy:
Na patelnię wlewamy 4 łyżki oleju, dosypujemy mąkę i chwilę mieszamy aż składniki się połączą. Stopniowo dolewamy mleko sojowe (około 1,5 - 2 szklanki) ciągle mieszając. Sos będzie mocno gęstniał, ale dopóki nie osiągnie konsystencji gęstej śmietany dolewamy mleko i mieszamy. Doprawiamy tak, by miał dość wyrazisty smak (tradycyjnie sos ten przeprawia się gałką muszkatołową, ale nie miałam w domu, więc improwizowałam).

Posmarowaną oliwą podłużną formę wykładamy na przemian: płatami makaronu, sosem z cukinią, makaronem, beszamelem, itd. Na wierzchu powinna być warstwa beszamelu, którą skrapiamy oliwą żeby się za szybko nie spiekła. Całość ląduje w piekarniku na około 40 minut, aż makaron będzie miękki.



*Zastanawiałam się, jak powinno się poprawnie odmieniać tę potrawę i oto odpowiedź: "Lazanie są jak kluski – te, nie to. W kartach dań spotykamy raczej pisownię obcą, bo wygląda wykwintniej i tak nazwana potrawa chyba lepiej smakuje. Niezależnie od pisowni wymowa jest jedna – [lazańje]".
— Mirosław Bańko, PWN

niedziela, 27 listopada 2011

Cannelloni z farszem sojowym i pomidorami


W przeciwieństwie do mojego P. nie jestem fanką makaronu. Kluchy wydają mi się straszliwie zapychające - nawet jak są świetnie ugotowane i doprawione sensownym sosem, co rewelacyjnie potrafi robić moja siostra. Jest jednak jedna wersja makaronu, którą zdecydowanie lubię - są to tytułowe rurki, które pod wpływem nadzienia i zapiekania stają się przepyszne! Mój zachwyt wynika być może z tego, że chociaż makaron jest podstawą tego dania, to fizycznie jest go w nim niewiele :) rurki są cienkie i stanowią fajny dodatek do sosu.

Oto przepis:

Opakowanie cannelloni
150 g granulatu sojowego (drobnego)
1 cebula
Kilka płatów do lasagne
Dwie puszki krojonych pomidorów
Ząbek czosnku
Sos sojowy (miałam jasny)
Przyprawy: sól, pieprz czarny, bazylia, oregano, rozmaryn, tymianek (dwóch ostatnich nieco mniej w stosunku do b&o)
oliwa


Proteinę sojową gotujemy 2-3 minuty w wodzie z dodatkiem sosu sojowego. Na głęboką patelnię wlewamy kilka łyżek oliwy, wrzucamy posiekaną cebulę i wyciśnięty czosnek. Kiedy cebula się zeszkli, dodajemy odcedzoną soję, sól i pieprz. Po kilku minutach dodajemy jedną puszkę pomidorów, resztę przypraw (farsz powinien mieć wyrazisty smak). Dusimy jeszcze 5-10 minut i odstawiamy do ostygnięcia. W tym czasie smarujemy brytfankę olejem, dno wykładamy kilkoma plastrami makaronu do lasagne (w ten sposób unika się przylgnięcia rurek do dna). Cannelloni napełniamy farszem i układamy w brytfance. Na marginesie wspomnę, że rurek nie gotujemy! Wpychamy nadzienie do surowego makaronu - moja siostra kiedyś ugotowała go przed napełnianiem czymkolwiek i wyszła kompletna katastrofa, posklejał się, rozpadał i nie było mowy o dalszej obróbce :) 
Drugą puszkę pomidorów mieszamy z przyprawami, miksturą polewamy ułożone rurki. Cannelloni zapieka się w piekarniku aż makaron zrobi się miękki, jednak ja wielokrotnie dusiłam swoją wersję tej potrawy na kuchence gazowej - przed dłuższy czas nie miałam piekarnika i trzeba było sobie jakoś radzić :) Brytfanka sprawdza się tu znakomicie dzięki temu, że ma grube dno i dobrze trzyma ciepło. Stawiam ją na małym ogniu na około 40 minut i Cannelloni wychodzi świetnie! I tym razem, mimo posiadania sprzętu do pieczenia w kuchni, zdecydowałam się na kuchenkę - udaje się bezbłędnie :)


Na deser proponuję szarlotkę na "kruchym cieście z głowy" ;) według rewelacyjnego przepisu Elżbiety. Ciasto jest niesamowicie kruche i ma delikatnie cytrynowy posmak. Świetne!


ps. A zamiast kolacji, po dniu leniuchowania, lekkiego obżarstwa i przytulania psiarni - wieczorny trening :)