Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lody. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 sierpnia 2014

Koktajl miętowo-malinowy


Ostatnie letnie śniadania na zimno. Zaraz wracam do porannej, ciepłej jaglanki, na której doturlam się pewnie aż do wiosny. Ale dziś musiałam jeszcze wypróbować kupiony wczoraj słoik z bajerancką nakrętką. A wiadomo, że w szkle najlepiej prezentują się kolorowe koktajle.




3 pokrojone, zamrożone banany
2 garście mrożonych malin
duża garść świeżej mięty
łyżeczka cynamonu
woda kokosowa (użyłam tej)
mleko sojowe
porcja białka sojowego (opcjonalnie)

Banany i maliny wyjąć z zamrażalnika i chwilę poczekać aż lekko zmiękną (niestety wiem co mówię, załatwiłam niedawno kolejny sprzęt...), blendować dolewając mleko sojowe i wodę kokosową. Na koniec wrzucić liście mięty, cynamon i białko sojowe i blendować aż mięta będzie porządnie rozdrobniona. 

BTW: Miętę zaczęłam kupować w marketach budowlanych. Jest o połowę tańsza od tej ze sklepów spożywczych, a przy tym dwa razy większa. No i nie pada tak szybko.





wtorek, 24 czerwca 2014

Arbuzowa granita




Czyli bardzo prosty sorbet z arbuza, świetny sposób na wykorzystanie zalegającego w lodówce i lekko zwiędniętego (jeśli można tak powiedzieć o meloniastych) owocu. 

1/4 arbuza
sok z 1 cytryny
sok z 1 limonki
Płynne słodzidło albo cukier puder
kilka liści mięty (opcjonalnie)

Miąższ z arbuza oczyścić z pestek, zblendować z sokiem z cytryny i limonki oraz miętą. Dosłodzić (zwłaszcza, jeśli arbuz nie był bardzo słodki) i jeszcze raz zmiksować. Wstawić do zamrażalnika, co jakiś czas zaglądać i mieszać żeby nie powstało lodowisko tylko średnio zmrożony szron. Jeśli granita ma przeleżeć w zamrażalniku kilka dni, przed podaniem trzeba ją przestawić do lodówka na 2-3 godziny żeby odtajała. Żeby było trochę bardziej fancy, można ją podawać w wysokiej szklance z bajerancką słomką :)


wtorek, 17 kwietnia 2012

RAW WEEK_05_06_07




No to właśnie mija mój ósmy dzień na surowo. Na razie wrzucam kilka zdjęć co ciekawszych przysmaków, w wolnej chwili wrzucę przepisy :) Na pierwszym planie bananowo-truskawkowe lody, poniżej jeszcze jedna wersja Rawsianki ;)


No i absolutny hit - raw brownies z tego przepisu wg Food porn vegan style. Naprawdę jest to dużo smaczniejsze ciacho, niż murzynki, babki i inne mączne stwory ;) Mega czekoladowe i przy okazji ma  smak, który nie ujawnia swych tajemnic od razu - nuta cynamonu, lekka, nienarzucająca się słodycz, wanilia, wreszcie orzechowo-kokosowy posmak. Na zdjęciach w trakcie nakładania polewy - żeby było widać dolną warstwę :)




Dziś zrobiłam też pierwszy pod pięciu dni trening i czuję się fantastycznie - mnóstwo energii i wcale nie czuję się słabsza :) Mam zamiar wprowadzić na razie zasadę 80/20, gdzie osiemdziesiąt procent to surowizna, a dwadzieścia przetworzone jedzenie. Z pieczywa tylko pumpernikiel, albo razowy chleb (ale mam nadzieję, że nauczę się wkrótce robić witariańskie pieczywo), chodzi mi przede wszystkim o uwzględnienie mleka sojowego, roślin strączkowych i filiżanki kawy. Tak, są rzeczy, z których za cholerę nie chcę zrezygnować. Zabierzcie mi zupy, falafle, nawet gotowane ziemniaki, ale zostawcie kawę! Dobra, lekko dekadencki akcent musi być. 

A na koniec naleśniki z żytniej pełnoziarnistej mąki z warzywami - to dla P.