Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 grudnia 2014

Święta DIY




W tym roku wszystko na ostatnią chwilę. Ciasto właśnie się piecze, ostatnie prezenty są w trakcie pakowania. Kapcie i szlafrok. I stado psów wyczekujących w napięciu aż na podłogę w kuchni spadnie orzech, okruch albo chociaż szczypta cukru. 


Prezent DIY - blok czekoladowy z masłem orzechowym, orzechami laskowymi, żurawiną, rodzynkami i wanilią. Za foremkę posłużyło opakowanie po papilotkach do muffinek. :)



Pralinki z masłem orzechowym/nerkowcami/rodzynkami/marcepanem.


Zestaw do zrobienia etykiet do prezentów: niepotrzebne opakowanie z cienkiej tektury, drewniany stempel (może być cokolwiek: wycięta z ziemniaka gwiazdka, ozdobne dno słoika, wzór wycięty z kawałka zmywaka do naczyń), farba akrylowa.


Tak, da się zrobić designerskie opakowania za grosze: szary papier po 0.80 groszy za olbrzymi arkusz, kawałek sznurka, cynamon na wagę, wrzos/gałązka sosny z własnego ogrodu.







W tym roku Mikołaj przyszedł wcześniej i przyniósł mi nowy piekarnik! Wygląda jak Cadillac, jest czerwony, błyszczący i - najważniejsze - ma termostat, minutnik, możliwość wyboru sposobu pieczenia. Czyli wszystko to, czego nie miał mój stary. Jednak będę gruba ;)



A na koniec najważniejsze! Kotki mojej baby sis ;) Ten a prawej do oddania w dobre, kochające ręce.
Jak widać dobrze dogaduje się z innymi potworami, jest naprawdę przemiły i będzie niewielki. Nic, tylko adoptować! Więcej informacji o przeuroczej Guci znajdziecie na fb. 








czwartek, 28 sierpnia 2014

Tarta bananowa



Wiem. Sezon na śliwki i jabłka w pełni, a ja robię ciasto bananowe. Na usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko tyle, że za każdym razem jak przyniosę do domu śliwki, znikają zanim zdążę pomyśleć, co z nich zrobić. Podobnie jabłka. Za to w lodówce uchowały się lekko przejrzałe banany i trzeba było szybko poddać je recyclingowi. 

Tarta wbrew pozorom nie jest wcale bardzo czasochłonna. Choć składa się z sześciu warstw, każdą z nich robi się dosłownie chwilę. A połączenie smaków robi wrażenie: banany&czekolada&masło orzechowe&karmel&cynamon. Coś pomiędzy słodko-słonym batonem i lodowym deserem. W sam raz na śniadanie! :D 

O ile uda się zachować jakieś resztki na następny dzień.


TARTA BANANOWA
(składniki na formę o średnicy 22 cm)

Ciasto z siemienia  lnianego

Garść rodzynek
2 garście daktyli
kubek siemienia lnianego
4 czubate łyżki mąki migdałowej
2 czubate łyżki kakao
2 łyżki słodu
szczypta soli
masło orzechowe
2 łyżki oleju kokosowego

Rodzynki i daktyle namoczyć, odlać wodę, odcisnąć i zblendować. Dosypać siemię, mąkę migdałową, kakao, olej (w wersji nierozpuszczonej) i sól, ponownie zblendować. Jeśli masa będzie za mało słodka, dolać trochę słodu. Ciastem wykleić spód formy, nałożyć warstwę masła orzechowego, tartę wstawić do lodówki.


Karmel bananowy*

2 dojrzałe banany
1/5 szklanki mleka
cynamon
3 porządne łyżki syropu daktylowego (lub innego)

Banany zblendować z mlekiem i cynamonem, syrop daktylowy wlać na patelnię, po chwili, kiedy zacznie się karmelizować, dodać banany i mieszając podgrzewać jeszcze 2 minuty. Przełożyć na warstwę masła orzechowego i ponownie wstawić tartę do lodówki.

*Przepis na karmel by Jamie Oliver (wersja wegańska: z mlekiem sojowym i syropem zamiast cukru)

Krem czekoladowy

Tabliczka gorzkiej czekolady
pół puszki mleka kokosowego (gęstego, z lodówki)
2-3 banany
cynamon

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać pół puszki mleka, porządnie rozmieszać łyżką i rozsmarować na lekko zastygniętym karmelu. Poukładać pokrojone w plasterki banany, posypać cynamonem i odstawić do schłodzenia.

Bita śmietana

pół puszki mleka kokosowego
Dowolne płynne słodzidło
Odrobina soku z cytryny

Pozostałe mleko ubić z sokiem z cytryny i słodem. Żeby śmietana była sztywna, mleko kokosowe przed miksowaniem wstawiam na kilkanaście minut do zamrażalnika. To samo robię po ubiciu, zanim śmietana wyląduje na tarcie. Wierzch posypać cynamonem.



poniedziałek, 30 czerwca 2014

Krem waniliowy



Lato nie rozpieszcza, więc dopieszczam się sama. Słodyczami (najlepiej takimi, które robi się szybko) i oglądaniem ulubionych seriali. 
Czyli zdrowo i produktywnie.
Polecam :)

Krem waniliowy

puszka mleka kokosowego (400 ml)
laska wanilii
łyżka ekstraktu z wanilii/syropu waniliowego
pół tabliczki gorzkiej czekolady
pół szklanki mleka roślinnego
garść orzechów (laskowe, nerkowce, migdały)
3 łyżki cukru trzcinowego
2 czubate łyżki skrobi ziemniaczanej albo opakowanie budyniu waniliowego
ewentualnie sok z kwaśnych owoców (jagody, maliny)

Mleko kokosowe zagotować z laską wanilii i wydłubanymi z niej ziarenkami. W kubku rozmieszać: skrobię, cukier, mleko sojowe i ekstrakt wanilii. Do gotującego się mleka kokosowego dolać miksturę ze skrobi i mieszać energicznie aż masa zgęstnieje. Chwilę gotować na małym ogniu, wyjąć pozostałości z laski wanilii i dorzucić kostki czekolady. Zamieszać (tak, żeby czekolada tylko zanurzyła się w kremie) i od razu przelać deser do miseczki (tak, z podanej ilości zrobiłam jedną porcję :D). Posypać orzechami (ewentualnie polać sokiem) i podawać ciepłe.



czwartek, 15 maja 2014

Czekoladowo-miętowe muffiny (bezglutenowe) i prośba od Beksika



***



VS


Kiedy już wszystko inne zawodzi, szans na bezludną (no dobra, dwuosobową) wyspę brak, pozostaje:







***





Ciasto

Bazę do ciasta stanowił przepis na jaglane brownies Szpinakowej wróżki, użyłam orzechów ziemnych do posypania muffinów, bezglutenowego proszku do pieczenia zamiast standardowego, do masy dodałam dodatkowo cynamon i ekstrakt z wanilii. No i upiekłam je w muffinowych foremkach :)


Krem:

100 g nerkowców (namoczonych przez kilka godzin)
Porządny pęczek świeżej mięty
1 awokado
6 łyżek syropu z agawy lub innego płynnego słodzidła
Łyżka nierozpuszczonego oleju kokosowego
Sok z połówki cytryny
Tabliczka miętowej czekolady i kilka liści mięty do dekoracji babeczek


Liście mięty oderwać z łodyżek, wszystkie składniki zblendować na gładką masę i wstawić do lodówki. Krem powinien być jednocześnie: słodki i kwaśny, więc jeśli wydaje się mdły można manewrować ilością syropu/cytryny. 

BTW: Trzeba szybko dodać sok z cytryny do awokado, bo krem z pistacjowo-zielonego zrobi się zgniło-gloniasty :)

Syrop

Suszona mięta
Syrop z agawy

Przygotować mocny napar z mięty, użyłam dwóch łyżeczek suszu na 1/4 szklanki wody. Kiedy płyn trochę przestygnie posłodzić go syropem z agawy.

___________________
Upieczone muffiny solidnie polać syropem miętowym i odstawić żeby wsiąkł w ciasto. Schłodzony krem ląduje na wierzchu babeczek, a w kremie kawałek miętowej czekolady. 


***
I prośba od Beksika, który cierpi na brak miłości. Roześlijcie proszę link do Beksikowego ogłoszenia, to zajmie tylko sekundę, a w tym czasie możecie zmienić życie zwierzaka. Jeśli znajdzie się chętny, dobry dom dla tego cudnego stwora, gwarantuję dowóz zwierza i blachę wegańskiego ciasta w pakiecie!

Link do wydarzenia Beksia na FACEBOOKU i strona DOMU TYMCZASOWEGO, który opiekuje się Beksiem.











środa, 9 kwietnia 2014

Praliny z orzechami laskowymi


100 ml gęstego mleka kokosowego
100 g gorzkiej czekolady (połowa miętowej)
garść orzechów laskowych
esencja waniliowa
2 łyżki zmielonych migdałów
Łyżka syropu z agawy

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Mleko kokosowe zagotować, zdjąć z ognia i dolać czekoladę energicznie mieszając. Dodać syrop z agawy i esencję waniliową. Orzechy uprażyć na suchej patelni i pokruszyć (np. wkładając je do torebki foliowej i traktując młotkiem), połowę dosypać do masy. Całość wymieszać i zostawić do stężenia na kilka godzin (u mnie masa przeleżała całą noc w lodówce). Z zastygniętej czekolady formować kulki i obtaczać w zmielonych migdałach i pokruszonych orzechach.

________________
(Podstawą zweganizowanego przepisu był wycinek z gazety, niestety nie pamiętam jakiej, karteczka czekała na wykorzystanie co najmniej rok)




poniedziałek, 17 lutego 2014

Brownies z fasoli z odrobiną chili

To ciasto raczej nie przypadnie do gustu miłośnikom mlecznej czekolady. Jest bardzo intensywne, pozostawia na języku lekko piekący posmak, z zewnątrz delikatnie przypieczone, w środku niemal płynne. 

Z kawą, Słońcem za oknem i przeczuwaną w powietrzu wiosną było dziś śniadaniem idealnym :)


_____________
2 puszki czerwonej fasoli 
Łyżka ekstraktu waniliowego*
12 łyżek zmielonego siemienia
Szczypta soli himalajskiej
Szklanka ciemnego kakao (do odmierzania używałam naczynia o pojemności 250ml)
Szklanka cukru pudru trzcinowego
150 g porządnej gorzkiej czekolady z chili (lub gorzka czekolada i szczypta chili)
5 łyżek rozpuszczonego oleju kokosowego**
2 płaskie łyżeczki sody


Siemię lniane zalać letnią wodą i porządnie wymieszać, rozrzedzić, jeśli kisiel będzie za gęsty (masa powinna mieć konsystencję białka). Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Do siemienia dodać fasolę, olej kokosowy i zblendować. Dolać wszystkie pozostałe składniki, na końcu wlać czekoladę i miksować aż masa będzie idealnie gładka.
Formę*** wyłożyć papierem do pieczenia i posmarować olejem. Ciasto piec 25-30 minut w temperaturze 180 stopni. 


___________
* Lub olejku waniliowego, ekstrakt z prawdziwej wanilii pachnie mocniej
**Można zastąpić innym tłuszczem o delikatnym smaku
***Użyłam formy o wymiarach: 20X35, jeśli zależy Wam na wyższym placku, proponuję wziąć nieco mniejsze naczynie. Ciasto urośnie, ale raczej nieznacznie.





niedziela, 13 października 2013

Bezglutenowe ciastka z mąki kokosowej



Bezglutenowe, z bananami i czekoladą. Pierwsze podejście do mąki kokosowej: na pewno będą następne, bo efekt bardzo dobry, a możliwości pozbycia się glutenu z ciastek bardzo mnie cieszy.

2 średnie, dojrzałe banany
2 łyżki maranty trzcinowej (maranta dostępna w sklepie EVERGREEN) lub innego zagęstnika
2 płaskie łyżki oleju kokosowego (nierozpuszczonego)
2 czubate łyżki mąki kokosowej
1/4 łyżeczki sody
łyżeczka cynamonu
garść czekoladowych dropsów do pieczenia

Wszystkie składniki oprócz dropsów zblendować na gładką masę, dodać czekoladowe kropelki i wymieszać łyżką. Zamoczonymi w wodzie dłońmi formować małe kulki, spłaszczać je i układać na nieprzywierającej blasze albo papierze. Piec kilkanaście minut aż ciastka będą lekko brązowe. W środku są miękkie, z zewnątrz lekko spieczone, świetnie smakują następnego dnia, kiedy trochę stwardnieją. Z kawą , rzecz jasna.



poniedziałek, 16 września 2013

Bananowe ciastka na jesienną chandrę



Czyli zdrowe antydepresanty bez recepty. Wystarczy chwila by je przygotować i piętnaście minut cierpliwości, kiedy będą się piec. Bez konieczności ważenia, wciągania z szafek trzydziestu składników, użycia sprzętu. W wersji podstawowej wystarczą banany, płatki owsiane i łyżka masła orzechowego. Reszta, to już czyste szaleństwo.

Bananowe antydepresanty:

3 mega dojrzałe banany
kubek płatków owsianych
1 łyżka masła orzechowego

Oba składniki porządnie wymieszać widelcem, na chwilę odstawić.

Jeśli chcesz zaszaleć, dodaj np:

czekoladowe dropsy do zapiekania (takie, które się nie rozpłyną)
pokruszone orzechy/migdały/wiórki kokosowe
suszone owoce
cynamon
kakao
przyprawę korzenną do pierników
coś słodzącego - jeśli banany nie są bardzo dojrzałe, ciastka nie będą oszałamiały słodkością

Rękami zwilżonymi wodą uformować z masy kulki, spłaszczyć je i układać na papierze do pieczenia. Wstawić do piekarnika na 15 minut. 
Zrobić mocną kawę.
Wyjść na dwór z kubkiem kawy i ciachem na sesję fototerapeutyczną. 



Ps. Ciastka są dość miękkie, jeśli zależy nam na bardziej kruchych proponuję zmniejszyć temperaturę piekarnika żeby miały czas się wysuszyć.

niedziela, 7 lipca 2013

Kawowe ciasto z mąki z ciecierzycy z kremem kasztanowym i szczyptą chili



Urodzinowe ciasto dla mojego ojca, z dużą ilością czekolady, kremem kasztanowym, kawą i szczyptą chili. Raczej dla miłośników wyszukanych słodyczy, niż osób lubiących obezwładniająco słodki smak. Muszę przyznać, że to niezwykle udany eksperyment, niniejszym mąka z ciecierzycy dołącza do mojego tegorocznego dream teamu: nerkowców, mrożonych bananów i stewii, to wprost niesamowite jak smaczne i udane są wszelkie wypieki na jej bazie.

Kawowe ciasto z mąki z ciecierzycy:

2 filiżanki* mąki z ciecierzycy
1.5 filiżanki wody
Pół filiżanki syropu z agawy (wegańskiego "miodu" z mlecza, innego słodu)
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 czubate łyżki kakao
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
2/3 filiżanki oleju
Tabliczka gorzkiej czekolady z dodatkiem chilli (lub bez, wówczas dodajemy chili oddzielnie)
Trzy garści czekoladowych dropsów do pieczenia
Krem kasztanowy*
Trochę mleka kokosowego Kier

Suche składniki dokładnie mieszamy, dolewamy oliwę, syrop z agawy i wodę z rozpuszczoną kawą. Tabliczkę czekolady rozpuszczamy w wodnej kąpieli, dolewamy do niej kilka łyżek masy (na wypadek gdyby ciasto miało ochotę się zwarzyć) i dodajemy do reszty składników. 

Na koniec wrzucamy czekoladowe dropsy zostawiając niewielką garść do posypania na wierzchu. Masę przelewamy do formy i pieczemy około 30-40 minut w temperaturze 180 stopni aż drewniany patyk wykaże, że jest suche. 

Ostudzone ciasto kroimy wzdłuż i przekładamy kremem kasztanowym. Na wierzchu ląduje łyżka mleka kokosowego Kier (z puszki przetrzymanej w lodówce co najmniej kilka godzin, za mleko innej firmy nie ręczę).


* W przepisie, który stanowił bazę dla mojej wersji ciasta miarką było amerykańskie "cup", czyli niecałe 240 ml
*Krem kasztanowy, którego użyłam:





czwartek, 27 czerwca 2013

Piegowate ciasto z ciecierzycy

Macie wolne pół godziny? Albo nawet nie, wystarczy dziesięć minut spędzonych w kuchni plus dwadzieścia cierpliwości, kiedy ciasto z ciecierzycy będzie się piekło. Bez mąki, za to z mnóstwem masła orzechowego i czekoladowych piegów (BTW: kto pamięta Pana Kleksa wcinającego piegi? Zawsze chciałam spróbować, jak smakują :)
Do dzieła!

Ultraszybkie ciasto z ciecierzycy:

Puszka cieciorki (odsączonej)
Pół filiżanki (moja ma pojemność 280 ml - zmierzone!) masła orzechowego 
1/4 filiżanki syropu daktylowego (kupiłam ostatnio na przecenie i jest świetny! W zamian można użyć jakiegokolwiek płynnego słodzidła)
Szczypta sody (niecałe pół łyżeczki)
Esencja waniliowa, pasta waniliowa, olejek, ziarenka wydłubane z laski wanilii - do wyboru
Pół filiżanki czekoladowych piegów do pieczenia (takich, które nie roztapiają się w wyższej temperaturze, ja swoje kupuję w necie, ale wegańskie bywają też w Biedzie albo Lidlu) 
Jeśli masło orzechowe nie zawiera soli, proponuję dodać szczyptę, lekko słony smak świetnie współgra z czekoladą.

Wszystkie składniki blendujemy na gładką masę, dodajemy czekoladowe piegi, mieszamy i  przekładamy do niedużej foremki posmarowanej tłuszczem (polecam naczynia ceramiczne, nie przypalają się jak blaszaki), posypujemy dodatkową garścią piegów i pieczemy około 20 minut w temperaturze 200 stopni. Po wyjęciu z piekarnika czekamy choć chwilę żeby nie poparzyć się na maksa i zjadamy :)










poniedziałek, 13 maja 2013

Wariacje na temat Rawtelli

A raczej moje wyobrażenie o tym, jak smakuje - niedostępne u nas - cudo zapakowane w takie oto słoiczki:

Zdjęcie ze strony producenta

Krem, który dziś przygotowałam jest jednak na tyle dobry, że może bez kompleksów konkurować z gotowymi wyrobami (szczerze mówiąc smakuje mi dużo bardziej niż Rossmannowski), na pewno usatysfakcjonuje tych, którzy tak jak ja w kremie czekoladowym najbardziej poszukują smaku... orzechów laskowych  :)




Rawtella D.I.Y. (proporcje na spory słoik), przepis inspirowany recepturą zamieszczoną na blogu Weganizm w kuchni.

Kubek zmielonych orzechów laskowych
1 łyżeczka pasty waniliowej (lub ziarenka wydłubane z laski wanilii, w ostateczności aromat waniliowy)
Trochę mniej niż pół kubka surowego syropu z agawy (lub syropu klonowego, jeśli nie zależy nam na wersji 100% surowej)
5 płaskich łyżek kakao
2 łyżki oleju kokosowego (nierozpuszczonego)

Wszystkie składniki blendujemy na tyle długo, żeby powstała kremowa masa. Koniec :)


Na razie najlepiej sprawdza się wyjadany bezczelnie paluchem ze słoika, ale z pewnością będzie także doskonałym dodatkiem do wielu deserów ;)


poniedziałek, 18 marca 2013

Dwuwarstwowy, czekoladowo-kokosowy torcik z nerkowców (raw)








Przepyszny, surowy i zdrowy - zniknął w mgnieniu oka. Zwłaszcza, że jedzenie takich słodyczy nie wiąże się z jakimikolwiek wyrzutami sumienia. Zero cukru, mąki, sztuczności. Przyznam, że pierwszy raz robiłam krem z nerkowców i faktycznie, podczas blendowania zachowują się one zupełnie inaczej, niż wszystkie inne znane mi orzechy. Można je zmielić na niezwykle gładki i dość neutralny w smaku krem, który chętnie przejmuje smak dodanych do niego składników.


Spód:
2 filiżanki zmielonych migdałów (moje kupiłam już zmielone razem ze skórką)
8 świeżych daktyli (jeśli używamy suchych, trzeba je namoczyć)
szczypta soli
1-2 łyżki oleju kokosowego (rozpuszczonego)

Wszystkie składniki blendujemy i gotową masą wylepiamy niedużą foremkę (jeśli mam mówić o wadach tego ciasta, to zdecydowania było ono zbyt małe). Ja użyłam plastikowego pojemnika do przechowywania jedzenia, jeśli użyjecie metalowej foremki warto wyłożyć ją folią, żeby sernik nie przywarł.


Kremy:
200 g nerkowców (namoczonych przez noc, przepłukanych)
sok z jednej cytryny (proponuję dodawać stopniowo, ja lubię wyraźnie kwaśny smak)
ekstrakt waniliowy (opcjonalnie)
stewia (dosładzamy do smaku, wersją w proszku, zmielonymi liśćmi lub płynem)
2-3 łyżki oleju kokosowego (roztopionego)
kilka łyżek wody

Krem dzielimy na dwie części: do wersji kokosowej dodajemy kilka łyżek wiórków kokosowych i jeszcze jedną łyżkę oleju, ewentualnie odrobinę wody, żeby łatwiej było miksować, do czekoladowej dosypujemy kakao (w zależności od tego, jak intensywny smak chcemy otrzymać, ja dałam około 1/4 szklanki) i jeśli krem jest zbyt zbity, również odrobinę wody.


Posypka:
8 łyżek wiórków kokosowych
2 łyżki syropu klonowego
szczypta soli
2 łyżki oleju kokosowego (roztopionego)

Wszystkie składniki zblendować, masę uformować w kulkę i włożyć do zamrażalnika.

___________________
Na migdałową masę wykładamy kokosową, następnie czekoladową i sernik ląduje w zamrażalniku. Kiedy stężeje na tarce o grubych oczkach ścieramy posypkę i dekorujemy nią wierzch ciasta. Sernik przenosimy do lodówki, wyjmujemy bezpośrednio przed podaniem (kiedy jest zimy, bardzo dobrze się kroi i nie rozpada).

Uwagi:
Moja baby sis i P. stwierdzili, że biała warstwa jest mniej smaczna od czekoladowej, bo ma dość kwaśny smak, ale oboje nie lubią sernika, więc jeśli nigdy nie lubiliście tradycyjnego ciasta z sera, warto spróbować wersji z czekoladowym jedynie kremem. Poza tym nerkowce chętnie przyjmują smaki dodatków, więc można do białej warstwy wrzucić jakieś owoce żeby pozbyć się serowej nuty. Na pewno wielokrotnie wrócę do tego ciasta, choć pewnie nie należy do najtańszych, spód z migdałów zamierzam też wypróbować do innych kombinacji, bo smakuje fantastycznie i wykonanie go zajmuje dwie minuty :)



środa, 6 marca 2013

Naleśniki z kremem z tofu

Jutro witariański dzień (na parapecie rosną już w słoiku kiełki), a dziś jeszcze rozpusta, chociaż ja ograniczyłam się do zjedzenia kremu, a naleśniki pochłonął P. 


Naleśniki:

Niestety nie korzystam z żadnego przepisu, nie ważę ani nie odmierzam składników. W misce ląduje mąka pszenna pełnoziarnista i trochę białej, do tego dolewam wodę, mleko sojowe, olej, dorzucam szczyptę soli i, jeśli naleśniki mają być w wersji słodkiej, ekstrakt waniliowy. Zmiksowanie ciasto odstawiam (koniecznie!) na 30-40 minut. To chyba sekret udanych naleśników, gluten pęcznieje i wówczas orientuję się, czy dodać jeszcze płynów, ciasto powinno być konsystencji śmietany - owsianej, rzecz jasna ;)

No i patelnia: w grę wchodzi tylko teflon :)


Krem do naleśników:

Kostka tofu
Mleko sojowe
Pół tabliczki czekolady (BTW: W Lidlu jest fajna wegańska kuwertura do wypieków)
Sok z cytryny 
Słodzidło (u mnie stewia, ale może być dowolny syrop - a agawy, brzozy, mlecza)
Wanilia (w dowolnej postaci - ekstrakt, olejek)

Tofu miksujemy z sokiem z cytryny, dolewamy tylko tyle mleka, żeby uzyskać gładką konsystencję. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i powoli dodajemy do tofu (dobrze, żeby nie było ono bardzo zimne, bo może się zwarzyć), wrzucamy jeszcze słodzidło (w zależności od tego, jak słodki krem chcemy uzyskać) i ekstrakt waniliowy.

W naleśnikach P. wylądowało jeszcze masło orzechowe i czekoladowe chipsy, sos zastąpiła resztka czekoladowego deseru. W moim kremie z tofu łyżka proteiny sojowej - półmaraton za niecały miesiąc, trzeba się ogarnąć! :)