A właściwie z cytatami o psach, kotach i ludziach.
Właścicielom kotów przypominają, gdzie jest ich miejsce.
Tym, którzy czasem denerwują się, że pies zjadł skarpetę uświadamiają, że trafił im się najlepszy przyjaciel, który zliże zarówno resztki z talerza, jak i wszystkie smutki.
Do tego kawałek słodkiego - ciastowego - opakowania.
Niebanalny noworoczny prezent DIY.
1/4 szklanki cukru pudru trzcinowego (zmieliłam blenderem)
1.5 szklanki mąki (porcja wyjściowa, podczas zagniatania trzeba dosypywać)
2 łyżki oleju
esencja waniliowa
szczypta cynamonu
odrobina soli
100 ml wody
1 wege jajo (czyli zamiennik z pudełka przygotowany wg przepisu albo któryś z pomysłów z Puszki lub z obrazków poniżej - przy czym do tego typu ciasta banan czy siemię się raczej nie sprawdzi, lepszy będzie agar lub mąka z ciecierzycy):
Wymieszać wszystkie suche składniki, dolać wodę, olej, ekstrakt i "jajo", zagniatać ciasto, dosypując mąki (jeśli będzie się kleić do rąk). Ewentualnie można dolać jeszcze łyżkę oleju. Kawałki ciasta rozwałkowywać na bardzo cienkie placki i wycinać niewielkie koła. Do środka włożyć karteczkę i zakleić brzegi. Piec na nieprzywierającej blaszce/papierze do pieczenia w temperaturze 170 stopni przez 15 minut (najlepiej używając opcji: termoobieg). Ciastka powinny być lekko zarumienione.
Ładnie zapakować i rozdawać.






