sobota, 29 grudnia 2012

Pranie po wegańsku łatwo i niedrogo? Proszę bardzo!


Niebieska woda w toalecie, elektryczny odświeżacz powietrza, płyny do płukania tkanin, które niezwykle intensywnie pachną przez wiele tygodni, papier różany itp. Jak się przez chwilę zastanowić ile z tych rzeczy jest naprawdę potrzebnych i jak wiele chemii ląduje w wodzie przez te wszystkie specyfiki,  to trochę odechciewa się wydawania kasy na takie pierdoły.

Z drugiej strony, szczerze przyznam, że szorstkie, niemiłe w dotyku pranie jest niezbyt fajne, zwłaszcza jak się ma wrażliwą skórę i tkaniny nieprzyjemnie drapią. Od dawna piorę swoje rzeczy w orzechach (są świetne!) i kiedy zrezygnowałam z płynu do płukania, zaczęłam dodawać do pralki kilka kropli olejku zapachowego (nie bardzo lubię taki "szmaciany" aromat prania bez żadnych dodatków). Olejek działa fantastycznie - piękny zapach bez chemii, ale za to wszystko nadal sztywne i szorstkie.

Dlatego zdecydowałam się wypróbować jakiś wegański płyn do płukania tkanin. Trochę się obawiałam, że taki zakup zrujnuje moją kieszeń, ale okazało się, że wbrew pozorom wcale nie jest to taki drogi interes. Poniżej foty płynu, który teraz stosuję, pachnie bardzo delikatnie (nie znoszę tych chemią cuchnących na kilometr: "alpejskich łąk", "delikatnego dotyku", czy "polnych kwiatów") i super zmiękcza pranie. Butelka wystarcza na 21 prań (nawet przy dwukrotnym odpaleniu pralki w tygodniu będę ją zużywać niemal trzy miesiące), więc jedno pranie kosztuje mnie około 90 groszy. Nie jest to majątek, a zawsze jeszcze jeden mały krok, by pozbyć się chemii z domu.

Pewnie są różne sposoby na domowe specyfiki do sprzątania, prania itp., ale na razie nie bardzo mam czas zgłębić swoją wiedzę w tym zakresie. Dlatego bardzo cenię sobie coraz większą dostępność środków nietestowanych, roślinnych i niezatruwających środowiska. Można wybierać wśród produktów polskich i zagranicznych, w sklepie Evergreen jeszcze niedawno za polski płyn do prania (zanim przerzuciłam się na orzechy) płaciłam dosłownie kilka złotych więc wszelkie zarzuty, że prowadzenie eko domu jest bardzo kosztowne uważam za odparte!

BTW: Ma ktoś jakiś domowy sposób na zmiękczanie prania, albo jakąś firmę godną polecenia?





10 komentarzy:

  1. soda oczyszczona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam płyn do mycia z sodą i używam go do sprzątania niemal wszystkiego, ale sama nie bardzo wiem jak przyrządzić taki specyfik, muszę poczytać w necie

      Usuń
  2. kup sobie plyn do płukania FROSH, nie jest jakiś bardzo drogi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam i bardzo lubię! Właśnie taki z sodą, próbuję się tylko dokopać do informacji, czy na pewno jest wegański. Na razie - po wstępnym rekonesansie - wydaje się, że tak, ale chcę mieć pewność :)

      Usuń
    2. myslę, że tak - to znaczy na pewno nie jest testowany na zwerzętach, z opisu wynika, że skłądniki są eko, wiem że weganie go używają, chyba jest ok:)

      Usuń
    3. Można tego Froscha kupić normalnie? Nigdzie nie widziałam...

      Usuń
    4. Tak, sporo asortymentu ten firmy (płyny do naczyń, proszki i płyny do prania, tabletki do zmywarki, płyny, spray'e i mleczko do czyszczenia) mają w Rossmannie i Auchan. Płyny do płukania widziałam tylko na Allegro.

      Usuń
  3. Dzień dobry, drodzy wege. Dyskusja trochę już z przeszłości, ale ja właśnie odkryłam produkty Frosch. Sporo ich można znaleźć w hipermarkecie Real. Udało mi się dopaść płyn do WC, płyn do kabin prysznicowych i płyn do mycia naczyń. Poszukuję jakiejś pachnącej alternatywy dla prania i płukania... Jak miło pokazać odpowiedni palec okrutnym i bezdusznym firmom tupu U. czy C-P i miło widzieć, że w zwykłym markecie takiego Froscha dostaniemy :)) Pozdrawiam autorkę bloga, na pewno będę wpadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frosch ma także płyny do prania i płukania - są dostępne na allegro. W stacjonarnych sklepach niestety ich nie widziałam.

      Usuń